Strona używa plików cookies więcej

Studenci / Wydarzenia

Skarby Wrocławia. Nieme ofiary II wojny światowej

Czy da się w ramach studiów przygotować prawdziwą, dużą, w pełni profesjonalną wystawę, prezentowaną przez blisko miesiąc w samym centrum Wrocławia, tj. na Rynku? Da się i udowodnili to studenci public history na Uniwersytecie Wrocławskim, organizując – wspólnie z Centrum Historii Zajezdnia – wystawę plenerową poświęconą dziedzictwu kulturowemu utraconemu przez miasto w wyniku II wojny światowej.

Pomysł na wystawę zrodził się w semestrze zimowym podczas zajęć prowadzonych na kierunku public history. – Ten kierunek ma stawiać na umiejętności praktyczne, a trudno mówić o wystawie, nie robiąc jej. Zaproponowałem zatem moim studentom zaliczenie zajęć na podstawie przygotowanej przez nich samodzielnie, od początku do końca, wystawy, którą Centrum Historii Zajezdnia zobowiązuje się sfinansować – mówi dr Wojciech Kucharski, jeden z wykładowców w Instytucie Historycznym UWr i jednocześnie zastępca dyrektora ds. wydawniczych w Centrum Historii Zajezdnia. Studenci musieli samodzielnie wszystko zorganizować, a co najważniejsze – sami musieli wybrać temat. Po decyzji, nadszedł czas na najtrudniejszy etap przygotowania, czyli kwerendy m.in. we wrocławskich placówkach muzealno-archiwalnych. – Muzeum Miejskie Wrocławia, Archiwum Budowlane, Muzeum Narodowe, Muzeum Archidiecezjalne, Archiwum UWr, Biblioteka Uniwersytecka, Centralne Archiwum Wojskowe – wylicza Kucharski, dodając: – Była to szybka i duża kwerenda, podczas której studenci znaleźli i wybrali bardzo ciekawe materiały, z których część jest absolutnie nieznana. Na tej podstawie zbudowaliśmy narrację: przedwojenny Wrocław i jego dziedzictwo, II wojna, która przecina to, niszczy i rozprasza zabytki, oraz próba ratowania ich i odzyskiwania.

Na wystawie prezentowane są takie zabytki, które po wielu ciężkich staraniach powróciły do Wrocławia, a także takie, których do dziś nie udało się odzyskać. – Bardzo pomocna była książka dr. Roberta Hesia pt. „Utracone skarby dawnych wrocławskich muzeów”, wydana niedawno przez Muzeum Narodowe we Wrocławiu. Istotnym konsultantem dla studentów była pani dr Monika Kuhnke z Ministerstwa Spraw Zagranicznych, która odpowiada za restytucję dzieł sztuki – mówi Kucharski, wyjaśniając także, że ogromnej pomocy udzieliły różne instytucje, szczególnie Muzeum Miejskie Wrocławia i Biblioteka Uniwersytecka we Wrocławiu, które nieodpłatnie lub jedynie za symboliczną opłatą błyskawicznie udostępniły swoje zbiory, a co ważniejsze – pozwoliły wejść studentom właśnie do tych zbiorów. – Studenci mogli z jednej strony poczuć, jak wygląda praca menagera projektu, a z drugiej – historyka, bo przecież public history to studia II stopnia, na które przychodzą nie tylko osoby z dyplomem licencjata w zakresie historii – wyjaśnia Kucharski.

Kierunek historia w przestrzeni publicznej (public history) to studia bardzo praktyczne, uczące m.in. jak historia powinna wychodzić do odbiorów. Prowadzone są w Instytucie Historycznym UWr od 2014/2015 i adresowane są do absolwentów nie tylko kierunków historycznych. Ich istotą jest skupianie się na publiczności. – O ile tradycyjna historia koncentruje się na źródłach i stawia pytania; „Jak było? Skąd wiadomo, jak było”, to public history pyta: „Co ludzie wiedzą o przeszłości? Skąd wiedzą? Jak pobudzić ich zainteresowania i jak je wykorzystać?” – napisali organizatorzy wystawy na jednej z plansz. – Mam nadzieję, że ta wystawa przekona zwykłych ludzi, że historia nie musi być hermetyczna i niezrozumiała, że z historią można wyjść na zewnątrz i zainteresować nią szersza publiczność – mówi dr hab. Joanna Wojdon, prof. UWr, prodziekan ds. ogólnych i dydaktyki Wydziału Nauk Historycznych i Pedagogicznych UWr.

Wystawa jest bardzo dobrym przykładem współpracy uczelni z samorządowym centrum kultury. – Zajezdnia zapewniła finansowanie, a uczelnia wniosła wkład merytoryczny i organizacyjny w postaci pracy studentów. Studenci mogli się wiele nauczyć, dlatego myślę, że będzie to stały element zajęć na kierunku public history, który jest całkowicie unikatowy w skali kraju – dodaje Kucharski.

Wernisaż, przygotowanej w wersji polskiej i angielskiej, wystawy odbył się 7 lutego. Rektor UWr, prof. Adam Jezierski, z uznaniem wypowiadał się zarówno o samej wystawie, jak i pracy studentów, wspieranych przez wykładowców. – Musimy troszczyć się o nasze dziedzictwo, o to, co otrzymaliśmy w spadku po poprzednich pokoleniach, bo to jest nasz skarb. Wrocław – tak jak i cały Dolny Śląsk – jest pewnego rodzaju skarbcem, dlatego cieszę, że studenci Uniwersytetu w tak atrakcyjny i przystępny sposób przybliżają mieszkańcom i turystom część historii tego skarbca – mówił rektor, otwierając wystawę, która w dniach 7–28 lutego prezentowana jest po północnej stronie Rynku.

Skarby Wrocławia. Nieme ofiary II wojny światowej
Studenci public history na UWr, autorzy wystawy, z rektorem UWr, prof. Adamem Jezierskim. Fot. Dominika Hull/UWr CC-BY-NC-2.0

Czego dotyczy wystawa i o jakich niemych ofiarach wojny opowiada? To najlepiej wyjaśnia dr Robert Heś: Działania wojenne od zawsze wiązały się nie tylko ze stratami ludnościowymi, ogromnymi zniszczeniami materialnymi, ale również utratą części dziedzictwa kulturalnego gromadzonego w muzeach i zbiorach prywatnych. Dotyczyło to szczególnie kolekcji przechowywanych w miejscach, które stały się bezpośrednią areną działań wojennych, czego najlepszym przykładem są dramatyczne losy zbiorów dawnych muzeów wrocławskich. Zanim miasto ogłoszono twierdzą, władze prowincji podjęły starania o zabezpieczenie cennych wrocławskich muzealiów zagrożonych zniszczeniem w nalotach bombowych. Pod kierownictwem konserwatora zabytków prowincji dolnośląskiej już od 1942 r. rozpoczęto szeroko zakrojoną akcję ewakuacji eksponatów z wrocławskich muzeów i archiwaliów. Ukrywano je na prowincji, z dala od głównych strategicznych dróg i celów, w składnicach zorganizowanych w pałacach, budynkach klasztornych i kościelnych. Pomimo problemów z szybko zbliżającym się frontem, akcja zasadniczo się udała – zabezpieczono ponad 100 tys. eksponatów z samych tylko muzeów wrocławskich. Dramat rozpoczął się później. Wiosną 1945 r. większość składnic zajęła Armia Czerwona, nie dopuszczając do nich polskich muzealników. W tym czasie część zabytków została albo zniszczona (np. jako opał), albo wywieziona do Związku Radzieckiego. Niechlubną rolę odegrali również polscy szabrownicy, przywłaszczając sobie nie tylko pojedyncze obiekty, ale również i całe kolekcje. Gdy w końcu udostępniono składnice delegatom Ministerstwa Kultury i sztuki, przystąpili oni do inwentaryzacji i zabezpieczenia zastanych zbiorów, ale jak napisał jeden w 1948 r. jeden z nich: „poszukiwanie takich właśnie rozproszonych dzieł sztuki lub nawet całych zespołów będzie musiało trwać dłuższy czas”. Być może pisząc te słowa, nie zdawał sobie sprawy jak długo, trwa ono bowiem do dzisiaj.

Na wystawie można zobaczyć m.in. jak przed wojną wyglądało Muzeum Zamkowe, Śląskie Muzeum Sztuk Pięknych czy Śląskie Muzeum Rzemiosła Artystycznego i Starożytności. Poznamy historię odzyskanych skarbów m.in. obrazu Madonna pod jodłami Lucasa Cranacha starszego, kolekcji cennych żydowskich manuskryptów i inkunabułów Leona Saravala czy średniowiecznej encyklopedii  pt. Liber de natura rerum. Przykładem eksponatów odnalezionych, ale takich, które nie powróciły do Wrocławia, jest klawesyn, zbudowany na zamówienie króla pruskiego Fryderyka II, na którym grał 9-letni Mozart. Klawesyn od 1945 r. był ukrywany poza Wrocławiem, a od 2011 r. jest w posiadaniu Muzeum Narodowego w Poznaniu. Wciąż utracone są liczne eksponaty, a wśród nich obrazy, meble i naczynia. Miejmy nadzieję, że kiedyś powrócą do Wrocławia.

Kamilla Jasińska


W galerii zdjęć prezentujemy kilka wybranych plansz z wystawy oraz zdjęcia z jej otwarcia (fot. Dominika Hull/UWr CC-BY-NC-2.0)

Dodane przez: Kamilla Jasińska

7 Lut 2018

ostatnia modyfikacja: 7 Lut 2018