Strona używa plików cookies więcej

Ludzie / Nauka

Bogna Bartosz o UTW i seniorach: Nadchodzi srebrne tsunami

Uniwersytet Trzeciego Wieku. Kabaret UTWjacy, przedstawienie ONI (Nie zawsze życzliwi seniorom)
Bogna Bartosz na jednym z wydarzeń zorganizowanych przez Uniwersytet Trzeciego Wieku | Fot. Michał Raińczuk/UWr/CC BY 2.0

– Powinniśmy mieć świadomość tego, że żyjąc coraz dłużej, nie będziemy dłużej młodsi, tylko dłużej starsi – mówi dr Bogna Bartosz, kierownik Uniwersytetu Trzeciego Wieku, z którą rozmawiamy o unikalnym projekcie realizowanym w ramach UTW oraz o tym, dlaczego warto inwestować w seniorów.

Projekt „Uniwersytet Seniorom – nowatorskie podejście w edukacji osób dorosłych” zajął pierwsze miejsce w Konkursie Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Na czym polega zaproponowana przez ciebie i twoich współpracowników nowatorskość?

– Jako społeczeństwo nie jesteśmy świadomi, jak dużo dorosłych w wieku tzw. średniej czy późnej dorosłości, czyli osób 60+, jest w naszym otoczeniu i jak wielu z nich nadal chce się rozwijać, edukować, brać czynny udział w życiu akademickim. Kiedy zaczęłam prowadzić zajęcia na Uniwersytecie Trzeciego Wieku, byłam zaskoczona tym, że o ile nauczyciele ze szkół podstawowych, średnich, nawet nauczyciele akademiccy, mają dostęp do różnego rodzaju materiałów dydaktycznych, o tyle edukatorzy osób starszych zupełnie takowymi nie dysponują. Albo posługujemy się zaadaptowanymi do potrzeb UTW materiałami dla studentów, albo samodzielnie staramy się przygotować własne – adekwatne do rzeczywistych potrzeb i zainteresowań naszych słuchaczy. Od dawna chodziła za mną myśl: chciałabym dysponować wsparciem w postaci intersujących, inspirujących scenariuszy zajęć, warsztatów, opartych na nowoczesnych pomysłach, rozwiązaniach, proponowanych dzisiaj w edukacji bez względu na wiek, bo tworzenie granic wiekowych jest według mnie sztuczne. Oczywiście, czterdziestolatek może mieć inne potrzeby i problemy niż sześćdziesięciolatek, ale i jeden, i drugi, chce się rozwijać, chce być aktywny. Celem naszego projektu jest zatem przygotowanie pakietów materiałów edukacyjnych skierowanych do edukatorów osób starszych, ludzi pracujących w uniwersytetach trzeciego wieku, centrach seniora, aktywizacji lokalnej.

Czyli baza, punkt wyjścia do tego, jak uczyć osoby starsze.

– Ale też treści programowe. Nasz projekt zakłada rozwijanie czterech kompetencji kluczowych, wskazanych przez Unię Europejską jako istotne w całożyciowym procesie uczenia się. Bez względu na wiek potrzebne nam są kompetencje informatyczne, językowe, społeczno-obywatelskie oraz te związane z wykorzystywaniem doświadczenia. W ich ramach chcemy też proponować treści, które odpowiadają wymogom współczesnego świata, takim jak radzenie sobie ze stresem, rozwiązywanie konfliktów czy uważność i relaksacja, czyli modne dzisiaj mindfullness.

Pierwszy etap projektu to przygotowanie pakietów edukacyjnych, które skonsultujemy z seniorami. Słuchacze UTW będą nasze materiały filtrować, oceniać, weryfikować. Według powstałych w ten sposób scenariuszy będziemy od października realizować zajęcia. One także zostaną ocenione przez naszych ekspertów – słuchaczy – dzięki czemu dowiemy się, co jeszcze należałoby poprawić, co jeszcze zmodyfikować, by przygotować modelowy program. Z takim modelowym pakietem będziemy mogli ruszyć z zajęciami na innych uniwersytetach trzeciego wieku we Wrocławiu i na całym Dolnym Śląsku. Chcemy wesprzeć mniejsze ośrodki. Udostępnić im nowoczesny, dobry, wartościowy materiał. A następnie wystartować z warsztatami dla edukatorów osób starszych z całej Polski. Chcemy podpowiadać im, jak pracować z tym materiałem, jak dobrze prowadzić zajęcia.

Będziecie przecierać szlaki.

– I krzewić idee.

Uniwersytet Trzeciego Wieku. Kabaret UTWjacy, przedstawienie ONI (Nie zawsze życzliwi seniorom)
Fot. Michał Raińczuk/UWr/CC BY 2.0

Powiedziałaś, że pierwsze zajęcia ruszą w październiku. Na jakim etapie prace są teraz?

– Mamy cztery czteroosobowe zespoły, po jednym na każdą ze wspomnianych kompetencji. Każdy z zespołów składa się z czterech osób – lidera oraz trzech edukatorów mających doświadczenie w pracy z seniorami. Wspólnie kończymy program stanowiący osnowę, tło, zawierający podstawowe informacje na temat tego, jak uczą się ludzie mający lat sześćdziesiąt i więcej, na co zwrócić uwagę, uwzględniając specyfikę uczenia się starszych dorosłych. Następnie przygotujemy scenariusze – wraz z załącznikami – na pięćdziesiąt godzin dydaktycznych. Trzecia część pracy to opracowanie przewodnika metodycznego, który pokaże, jak elementy poszczególnych scenariuszy można ze sobą łączyć, na przykład zestawiając ze sobą kompetencje psychologiczne z informatycznymi i językowymi, a tym samym tworzyć własny program, bazujący na specyfice grupy, liczbie osób, miejscu. Nasza baza ma służyć za inspirację, będzie modyfikowalna.

Jak zestaw klocków, które można układać wedle potrzeby.

– Dokładnie tak!

Ile będzie kosztować realizacja projektu?

– Ponad milion złotych, całość zostanie sfinansowana ze środków Unii Europejskiej. To projekt zakrojony na dużą skalę. Ukończymy go w 2021 roku. Chcemy, by wtedy wszystkie materiały były dostępne na platformie uniwersyteckiej, tak żeby każdy, kto uzna, że warto skorzystać, miał do nich dostęp.

Załóżmy, że wśród osób czytających ten artykuł znajdą się takie, które nigdy nie miały do czynienia z Uniwersytetem Trzeciego Wieku. Jakbyś im opisała odbiorcę waszej oferty?

– Około pięćdziesięciu procent słuchaczy – to specyfika naszego UTW – to osoby 60-75 a pozostałe mają lat 75 lub więcej. Większość stanowią kobiety z wykształceniem średnim lub wyższym, które chcą kontynuować edukację. Nie jest to jednak edukacja w wymiarze sformalizowanym, z jaką miały do czynienia wcześniej, tylko oparta na zainteresowaniach, pasjach – na własnym wyborze. Nasz odbiorca jest wymagający i bardzo specyficzny.

Zrobiłem szybki test wśród znajomych. Pierwszymi skojarzeniami z UTW nie są edukacja, nauka w myśleniu akademickim, tylko: szydełkowanie, wyszywanie, robienie na drutach, dancingi.

– Absolutnie się z tym nie zgadzam!

Ile jest w tych skojarzeniach prawdy, a ile myślenia stereotypami?

– Powiem tak: poszczególne uniwersytety trzeciego wieku bardzo różnią się od siebie. Jeśli funkcjonują w strukturach uczelni, aspirują do tego, by być jednostką może nie stricte akademicką, ale taką, która spełnia w dużym zakresie misje uczelni wyższej, realizuje zadania edukacyjne. Charakter uniwersytetów trzeciego wieku powstających na przykład w domach kultury w mniejszych ośrodkach może być nieco inny, choćby z tego powodu, że utrudniony jest tam kontakt z kadrą akademicką. Zabrzmi to obrazoburczo, ale moim zdaniem niektóre z tych miejsc nie powinny być określane mianem uniwersytetów. Pełnią ważną rolę społeczną i aktywizującą w swoich społecznościach, jednak wykłady czy zajęcia typu akademickiego nie są ich główną działalnością. Nasz Uniwersytet jest miejscem edukacji. W ciągu roku akademickiego realizujemy około 3 tys. godzin dydaktycznych. Na co dzień pracujemy z prawie 100 wykładowcami. To często wybitne nazwiska, profesorowie Uniwersytetu Wrocławskiego i innych wrocławskich uczelni. Realizujemy cykle wykładowe o charakterze interdyscyplinarnym, uwzględniające biologię, geografię, psychologię, filozofię, religioznawstwo, historię, literaturę. I są to wykłady akademickie na bardzo wysokim poziomie, ponieważ takiego poziomu oczekują nasi słuchacze, którzy – przepraszam, mam nadzieję, że nie obrażę wszystkich studentów – podczas zajęć nie wpatrują się w komórkę czy komputer.

Nie dlatego, że nie potrafią z nich korzystać.

– Tak jest! Nie dlatego, że nie potrafią, tylko dlatego, że skoro przyszli na wykład, to chcą z niego skorzystać. Wchodzą w interakcję z wykładowcą, zadają pytania. Wśród naszych słuchaczy jest wielu absolwentów Uniwersytetu Wrocławskiego. Część z nich ma tytuły doktora, doktora habilitowanego czy profesora. Prowadzą niektóre zajęcia i są to zajęcia merytoryczne, dotyczące konkretnych zagadnień, a nie ogólne rozmowy o rzeczywistości czy o świecie. Swoją drogą wszystkie prowadzone przez nas wykłady są oceniane przez słuchaczy. Czasami pojawiają się bardzo krytyczne uwagi, dotyczące chociażby kwestii historycznych, nie tylko dlatego, że część słuchaczy jest historykami, ale również ze względu na to, że wielu z nich w historycznych dla nas wydarzeniach zwyczajnie brało udział.

Uniwersytet Trzeciego Wieku. Kabaret UTWjacy, przedstawienie ONI (Nie zawsze życzliwi seniorom)
Fot. Michał Raińczuk/UWr/CC BY 2.0

Wróćmy do skojarzeń z seniorami – kolejnym jest to, że osoby starsze interesują się tylko i wyłącznie zdrowiem, które, jak wiadomo, jest najważniejsze.

(śmiech) – Stereotypowe opinie wynikają z tego, że duża część z nas nie ma kontaktu z osobami starszymi. Starość została wyautowana z naszego świata, z naszej rzeczywistości. Nie chcemy być starzy, więc za wszelką cenę podtrzymujemy swój wizerunek osoby młodej. Coraz częściej mówi się o tzw. gerontofobii, lęku przed starością. Boimy się starości, unikamy jej, więc deprecjonujemy obraz osoby starszej. Często infantylizujemy osoby starsze, traktujemy starość jako inną formę dzieciństwa.

Odwrotnie niż bywało kiedyś w tzw. mniej rozwiniętych kulturach.

– Tak, tych tradycyjnych, gdzie stary człowiek był człowiekiem mądrym. Dzisiaj mądrości nie czerpie się z doświadczenia osób starszych – bo co one wiedzą chociażby o wirtualnej rzeczywistości? Drugą kwestią jest kwestia ageizmu, czyli dyskryminacji osób ze względu na wiek, wedle której z osobami starszymi najlepiej nie mieć niczego wspólnego. Starsi są niewidoczni, przezroczyści. Popełniamy błąd. Powinniśmy mieć świadomość tego, że żyjąc coraz dłużej, nie będziemy dłużej młodsi, tylko dłużej starsi.

Pytałeś mnie wcześniej o diagnozę potrzeb edukacyjnych, którą wykonujemy regularnie, zarówno na początku roku akademickiego, jak i po zakończeniu zajęć. Na pierwszym miejscu wcale nie jest zdrowie, tylko tematy związane z psychologią: z budowaniem relacji – zarówno z młodszymi, jak i z rówieśnikami – z radzeniem sobie w trudnych sytuacjach, ale także z bilansowaniem wspomnień w taki sposób, by wracać do przeszłości, dostrzegając w niej zasób i potencjał. Drugie miejsce, owszem, to jest zdrowie. Trzecie – tematy związane z przyrodą, filozofia. Potem historia, historia sztuki… Bardzo dużym zainteresowaniem cieszą się warsztaty dotyczące obsługi smartfona, Facebooka, cyberzagrożeń. Na te zajęcia też przychodzą tłumy.

Czyli z jednej strony potrzeba odnalezienia siebie na konkretnym etapie życia, a z drugiej odnalezienia się…

– …w obecnej rzeczywistości. Zawsze zachęcam do tego, żeby dobrze przyjrzeć się ludziom 60+. Jeszcze dwadzieścia lat temu ktoś, kto skończył sześćdziesiąt lat, był traktowany jako osoba, która już jest na marginesie. Dzisiaj sześćdziesięciolatkowie korzystają z zasobów wirtualnej rzeczywistości, posiadają szeroką wiedzę, są aktywni. Świetnie wyglądają. Są zadbani. Wcale nie są – nie mówię, że wszyscy – w trudnych sytuacjach finansowych. Podróżują, zwiedzają świat, mają czas na czytanie książek. Ich wiedza o tym, co było, co jest, a także chęci zdobywania wiedzy o tym, co będzie za chwilę, są ogromne.

To też osoby, które dorastały, dojrzewały, na styku dwóch innych rzeczywistości.

– Dlatego ich doświadczenie jest tak bogate, a wiedza ogólna, znajomość łaciny, literatury, potrafią zaskoczyć, o czym często mówią wykładowcy prowadzący zajęcia.

Załapali się na końcówkę okresu, w którym jakość była w cenie, a jednocześnie mogli skorzystać z możliwości. Aktualnie i jakości, i możliwości, młodym brakuje.

– Też tak to widzę. Biegniemy, nie mamy czasu na chwilę refleksji. Nasi słuchacze czas mają. Często podejmują dyskusję. W UTW prawdziwa przestrzeń refleksji pojawia się często.

Myślę, że UTW powinien być też przestrzenią, którą określam mianem wolontariatu edukacyjnego, opartego na słuchaczach mających ogromną wiedzę z określonej dziedziny, bo są pasjonatami. Byłam niedawno na wykładzie poświęconym muzyce operowej, muzyce Verdiego. Przygotował go słuchacz pierwszego roku. Nagrodzono go aplauzem. Jeszcze takich oklasków nie słyszałam, ja takich nie dostaję! (śmiech) Inny przykład: pani profesor z wydziału filologicznego naszego uniwersytetu prowadzi wykłady o cenzurze, perfekcyjnie przygotowane, rewelacyjne. I na czasie. Jest wiele takich osób. Wystarczy je zainspirować. Ludzie w UTW są aktywni, zaangażowani w działanie. Wstając rano, nie zastanawiają się nad tym, co mają ze sobą zrobić, bo doskonale to wiedzą. Generalnie jesteśmy instytucją, której NFZ powinien płacić za zapewnianie profilaktyki starzenia się.

Mam taki pomysł, marzenie, żeby część wykładów dla regularnych studentów Uniwersytetu Wrocławskiego miała charakter otwarty. Nie wszystkie są przecież, z różnych powodów, oblegane przez studentów. Gdyby słuchacze UTW mogli na takie wykłady przychodzić, byłaby to prawdziwa integracja międzypokoleniowa – żadnej izolacji, szansa na spotkanie, wspólną dyskusję. Mam nadzieję, że kiedyś tak się stanie. W takich okolicznościach naprawdę można uczyć się, jak wygląda i jak może wyglądać ciekawa, aktywna starość, zamiast kojarzyć ją li tylko z szydełkowaniem i dancingami.

Uniwersytet Trzeciego Wieku. Kabaret UTWjacy, przedstawienie ONI (Nie zawsze życzliwi seniorom)
Fot. Michał Raińczuk/UWr/CC BY 2.0

Gdzie w UTW jest najwięcej miejsca na zmiany, jeżeli chodzi o inwestycje, o wasz dalszy rozwój?

– Biorąc pod uwagę fakt, że za moment będziemy jednostką szkolącą w ramach unikalnego projektu edukatorów z całej Polski, że chcemy promować nowoczesną, wartościową, ciekawą edukację, powinniśmy pokazać, że dzieje się to w odpowiedniej przestrzeni i że mamy zapewnione warunki do tego, by takie zajęcia realizować. Obecnie Uniwersytet Trzeciego Wieku dysponuje bardzo skromnymi warunkami lokalowymi. Mamy jedną salę na 80 osób – to zaadaptowane pomieszczenie po dawnej stolarni uniwersyteckiej – a na wykłady przychodzi nawet 100 słuchaczy, musimy dostawiać krzesła. Brakuje klimatyzacji. Brakuje blatów, na których można wygodnie notować. Nie dysponujemy pracownią komputerową z prawdziwego zdarzenia, a ten typ zajęć cieszy się ogromną popularnością i będzie realizowany w projekcie. 3 tys. godzin zajęć dydaktycznych rocznie udaje nam się realizować dzięki życzliwości takich jednostek jak instytuty Pedagogiki, Psychologii, Archeologii, Historii, Germanistyki, które udostępniają nam sale, ale tylko wtedy, kiedy nie odbywają się w nich regularne zajęcia ze studentami.

W najbliższych latach dynamicznie będzie wzrastała liczba osób coraz starszych. Nadchodzi srebrne tsunami, a osób 75+ będzie coraz więcej. Może warto rozważyć powstanie akademii nestora, czyli osoby, mającej innego rodzaju doświadczenia niż sześćdziesięciolatek, który jeszcze przed chwilą doskonale radził sobie z aktualnymi wymogami pracy zawodowej. Wspólne zajęcia różnych grup wiekowych, o których wcześniej wspomniałam, miałyby w tej sytuacji ogromną wartość społeczną. Myślę, że istnieje zapotrzebowanie na instytucje – i będzie ich powstawać coraz więcej – w których ludzie dorośli, którzy mają siłę, bo żyjemy coraz dłużej – znajdą swoje miejsce, przestrzeń spotkania, dyskusji, współpracy, ale także przestrzeń, w której będą mogli wykorzystać swoją ogromną wiedzę, zaprezentować ją, podzielić się swoimi zainteresowaniami. Za chwilę tych ludzi nie będzie wśród nas i wielu rzeczy już się od nich nie dowiemy, nie nauczymy.

Poza tym cały czas mówimy: „oni, oni, oni” – a tak naprawdę to za chwilę będziemy…

– …my! Tak! Zadbajmy więc o siebie, zadbajmy o Uniwersytet Trzeciego Wieku, w którym można w interesujący, nowoczesny sposób poznawać świat i rozwijać pasje, jeśli tylko należy się do elitarnej grupy 60+.

Rozmawiał Michał Raińczuk

Seniorzy bezkonkurencyjni w rzutach beretem!

Seniorzy leczą śmiechem. Skutecznie!

Dodane przez: Michał Raińczuk

17 Lip 2019

ostatnia modyfikacja: 25 Wrz 2019