Strona używa plików cookies więcej

Pandemia, kryzys, dyskurs. Czyli kto i w czyim interesie się wypowiada?

Czy chcemy tego czy nie jesteśmy zanurzeni w języku i – szerzej – w dyskursach, które często wyznaczają granice naszego myślenia i działania. Nauki społeczne pokazują, że dyskursy, w których się poruszamy i do których sięgamy nie są neutralne. Choć nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę dyskursy dominujące, zwane także hegemonicznymi, służą często artykułowaniu i obronie interesów partykularnych grup, podtrzymywaniu istniejących nierówności i relacji władzy, czy szerzej, reprodukcji struktury społecznej. Dominujące narracje o świecie mogą być jednak podważane przez rozmaite dyskursy alternatywne. To czy uda im się przebić do głównego nurtu zależy od szeregu uwarunkowań ekonomicznych, kulturowych i strukturalnych, a jednym z potencjalnie dogodnych momentów na przedefiniowanie istniejącego porządku dyskursywnego jest czas kryzysu, w tym kryzysu (post)pandemicznego.

Jak wskazuje Norman Fairclough (2011), jeden z prekursorów Krytycznej Analizy Dyskursu „[k]ryzys jest zarówno momentem niepowodzenia (niepowodzenia systemów finansowych, gospodarczych itp.), jak i momentem możliwości i szansy, czy też, jak to ujął Debray (1973: 99), »zwieńczeniem jednego procesu i początkiem innego«, [momentem] w którym »dla wszystkich jest jasne, że rozstrzyga się coś o zasadniczym znaczeniu, ale nikt nie może się zgodzić co do tego, jakie będzie rozwiązanie«.” Zadaniem badaczy jest zatem krytyczne przyjrzenie się sporom i dyskusjom toczonym wokół możliwych oraz pożądanych dróg wyjścia z danego kryzysu.

Wychodząc z podobnych założeń, w ramach projektu COV-WORK analizujemy również dyskursy medialne o pracy i gospodarce w czasie pandemii COVID-19. Jednym z interesujących nas zagadnień, któremu poświęcony jest ten wpis, była prasowa dyskusja wokół działań mających łagodzić skutki antycypowanego na samym początku pandemii kryzysu gospodarczego. Pytania, które sobie postawiliśmy to m.in.:

  • Kto był obecny w dyskursie prasowym na temat działań antykryzysowych jako podmiot (państwo, pracownicy, przedsiębiorcy, inne grupy)?
  • Które ze stron dialogu społecznego i jak często zabierają głos w dyskusji wokół działań antykryzysowych? Tzn. czyje wypowiedzi są cytowane lub referowane, z kim przeprowadzane są wywiady, komu oddawane są łamy poszczególnych tytułów prasowych?
  • Kto w tych dyskusjach jest podmiotem aktywnym, a kto jest podmiotem pasywnym?
  • Jakie są proponowane rozwiązania kryzysu gospodarczego i jakie argumenty (uzasadnienia) za nimi stoją?

W celu znalezienia odpowiedzi na powyższe pytania przeanalizowaliśmy artykuły z trzech dzienników charakteryzujących się różnymi orientacjami ideologiczno-politycznymi tj. Gazety Wyborczej, Rzeczpospolitej oraz Gazety Polskiej Codziennie. Analizie poddano artykuły dotyczące diagnozy stanu polskiej gospodarki, sytuacji pracowników i przedsiębiorców, a także możliwych rozwiązania wskazanych problemów. Badane artykuły pochodziły z marca 2020 roku, a zatem intensywnego w Polsce czasu, w którym zdiagnozowano pierwszy przypadek COVID-19 (4.03.2020), wprowadzono pierwsze ograniczenia przemieszczania się oraz działalności komercyjnych i niekomercyjnych podmiotów, WHO ogłosiło pandemię COVID-19 (11.03.2020), a polski rząd ogłosił stan epidemii (20.03.2020); również w marcu 2020 uchwalono pierwszą tzw. tarczę antykryzysową (28.03.2020).

Kto zatem uczestniczył i w prasowych debatach na temat działań antykryzysowych?

Jakościowej analizie poddano łącznie 83 artykuły prasowe, w których wyodrębniono 191 wypowiedzi. Jak pokazuje szczegółowo Tabela 1 głosy w debacie o gospodarce i antykryzysowych działaniach nie były równo rozłożone. Zarówno Rzeczpospolita jak i Gazeta Wyborcza, mówiły głównie głosem przedsiębiorców i ich przedstawicieli (odpowiednio 57,4% oraz 47,8% zakodowanych wypowiedzi). Gazeta Polska Codziennie w dyskusjach o gospodarce przywoływała z kolei przede wszystkim perspektywę rządu i państwowych instytucji (61,7% wypowiedzi). We wszystkich tytułach ok ¼ głosów stanowiły wypowiedzi rozmaitych ekspertów (m.in. ekonomistów, analityków oraz prawników – co ciekawe w zdecydowanej większości praktyków z sektora prywatnego lub pozarządowego, a nie naukowców ze szkół wyższych). To co uderza najbardziej to bardzo mała widoczność w artykułach prasowych głosu świata pracy, czyli związków zawodowych i samych pracowników. Na 191 zakodowane wypowiedzi, tylko cztery należały do przedstawicieli związków zawodowych, a kolejne 8 było głosem tzw. „zwykłych pracowników”. Gazeta Wyborcza była najbardziej skłonna udostępniać swoje łamy reprezentantom pracowników, chociaż i tak robiła to cztery razy rzadziej niż w przypadku pracodawców.

Gazeta Polska Codziennie (47) Rzeczpospolita (54) Gazeta Wyborcza (90) Ogólnie
Wypowiedzi biznesu (organizacje pracodawców, przedsiębiorcy, kapitał itd.) 14,9% (7) 57,4% (31) 47,8% (43) 42,4%
Wypowiedzi świata pracy (związki zawodowe, pracownicy) 2,1% (1) 0 12,22% (11) 6,3%
Wypowiedzi państwa(rząd, prezydent, instytucje publiczne itd.) 61,7% (29) 16,7% (9) 16,7% (15) 27,8%
Wypowiedzi innych (eksperci, NGO’s itd.) 21,3% (10) 25,9% (14) 23,3% (21) 23,6%

Tabela 1. Wypowiedzi przedstawicieli partnerów społecznych w artykułach prasowych dot. działań antykryzysowych w marcu 2020. W nawiasie liczba odnotowanych wypowiedzi.

Dominujące w analizowanym materiale prasowym głosy przedsiębiorców przybierają różną formę. Zazwyczaj są to bezpośrednie cytaty wypowiedzi przedstawicieli organizacji pracodawców proszonych o komentarz w danej sprawie, rzadziej, ale stosunkowo często, wywiady, a także liczne odniesienia do raportów i analiz publikowanych przez te organizacje. Niespotykaną w przypadku innych grup formą prasowej wypowiedzi jest publikacja całych artykułów autorstwa przedstawicieli, w tym władz organizacji biznesowych. Uwagę zwraca spore zróżnicowanie podmiotów, które się wypowiadają. Łącznie odnotowano wypowiedzi jedenastu różnych organizacji i stowarzyszeń reprezentujących biznes, a do tego właścicieli dużych firm, agencji zatrudnienia oraz tzw. „zwykłych przedsiębiorców”, którzy byli uosobieniem niezorganizowanego głosu małych i średnich przedsiębiorstw.

Jeśli chodzi o obecność w dyskursie związków zawodowych, to częściej pojawiały się jako bierny niż aktywny podmiot. Cytowani byli przedstawiciele jedynie dwóch największych związków tj. Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych (2) oraz NSZZ Solidarność (2). Związki zawodowe nie były uwzględniane jako potencjalny partner w dyskusjach na temat środków antykryzysowych. Choć przedstawiciele przedsiębiorców oczekiwali i domagali się dialogu o przyszłości gospodarki, to adresatem tych apeli były wyłącznie instytucje państwowe.

Oczekiwania względem państwa i inny oraz ich uzasadnienia prezentowane przez przedsiębiorców

Narracja przedstawiana przez przedsiębiorców i ich organizacje ewoluowała z czasem. Na początku marca 2020 r. główną obawą wyrażaną przez przedsiębiorców była potencjalna konieczność ponoszenia kosztów świadczeń chorobowych (w tym wynagrodzenia za czas kwarantanny pracowników). Zgodnie z prawem świadczenie chorobowe przez pierwsze 33 dni niezdolności do pracy w danym roku kalendarzowym wypłacane jest przez pracodawcę, dopiero potem koszt ten przejmuje ZUS. Ogólna linia argumentacyjna odwoływała się do stwierdzenia, że przedsiębiorcy nie powinni ponosić konsekwencji nieswoich decyzji i różnych przymusów ze strony państwa. Przymus rozumiany był tu bardzo szeroko, m.in. jako obowiązek kwarantanny czy zamknięcie szkół skutkujące tym, że część pracowników została w domach by opiekować się dziećmi. Kilkukrotnie pojawiał się slogan mówiący o tym, że „nie można przerzucać kosztów państwowych, na barki przedsiębiorców”, co wydaje się być trawestacją wysuwanego często w stronę biznesu zarzutu o tym, że „prywatyzuje zyski, lecz uspołecznia straty”.

W części artykułów obecne było ukryte założenie dotyczące ryzyka ponoszonego przez przedsiębiorców i braku ich odpowiedzialności za swoją sytuację. Jedynym ryzykiem akceptowanym przez biznes jest ryzyko porażki w konkurencji rynkowej, jednak wpływ wszelkich pozarynkowych czynników powinien – zdaniem przedsiębiorców – być neutralizowany i rekompensowany przez państwo. Argument ten znajduje odzwierciedlenie w uzasadnianiu oczekiwanej pomocy od państwa tym, że pandemia nie jest winą przedsiębiorców, dlatego należy im pomóc i rekompensować straty wynikające np. z lock-downu.

Kolejnym podnoszonym problemem był brak możliwości kontrolowania przez pracodawców zdrowia pracowników i ewentualnego odsyłania ich na przymusowe badania lub do pracy zdalnej. Na poziomie argumentacji przedsiębiorcy odwoływali się do tego, że chcieliby aktywnie chronić zdrowie swoich pracowników i nie być uzależnionym od ich własnej decyzji. Widoczne były jednak sprzeczne oczekiwania, gdyż z jednej strony kilkukrotnie w analizowanych artykułach sugerowano, że kwarantanna jest dla pracowników niczym urlop oraz, że nadużywają oni zdalnych zwolnień lekarskich („uciekają na nie”). Z drugiej strony, można wyczytać paternalistyczne oczekiwanie tego, że to pracodawca będzie ostatecznie oceniał czy ktoś symuluje, czy jednak jest chory i stanowi epidemiczne zagrożenie.

Co ciekawe, w pierwszych tygodniach marca uzasadnieniem postulatów przedsiębiorców była przede wszystkim sprawiedliwość i stan polskiej gospodarki. Pracownicy i miejsca pracy traktowani byli zdawkowo, łącznie ze stwierdzeniem byłego wiceprezesa BCC i wiceprzewodniczącego Rady Dialogu Społecznego:

„(…) pamiętajmy, że gospodarka rozpędzona koniunkturą kilku ostatnich lat w swoisty sposób chroni pracowników na rynku, który dziś absorbuje niemal każdą parę rąk do pracy. A to, co obecnie jest problemem, to zagrożenie dla samych firm, głównie sektora małych i średnich przedsiębiorstw (MŚP).” (RZP 18.03.2020 – Firmom i pracownikom na ratunek)

Konieczność przetrwania firm traktowana jest jako oczywisty aksjomat i firmy powinny być chronione za wszelką cenę – nawet strat innych firmy, które to jednak powinny być zrekompensowane przez państwo. Początkowo podkreślana jest względna słabość małych i średnich przedsiębiorstw, które stawiane są w opozycji do stabilnych i przygotowanych na trudne czasy dużych firm. Postawa ta zmienia się jednak z wraz z czasem trwania pandemii i lock-downów. Bezpośrednie wsparcie firm przedstawiane jest jako długofalowo najbardziej opłacalne rozwiązanie dla gospodarki, a dobro gospodarki jest domyślnie jedną z najważniejszych wartości.

Kiedy w połowie marca prezentowane są szczegółowe założenia tzw. Tarczy Antykryzysowej 1.0. spotykają się one z raczej chłodnym przyjęciem pracodawców. Krytykowane jest powolne tempo procedowania nowego prawa, nieuwzględnienie wielu propozycji pracodawców, a proponowane rozwiązania uznawane są jako zbyt słabe na kryzys. Tarcza nazywana przez rządzących „gospodarczą bazooką” zyskuje miano „dziurawej tarczy z kartonu”.

Interesująca jest ewolucja propozycji dotyczącej podatków i składek na ubezpieczenia społeczne. Początkowo pracodawcy postulowali jedynie odłożenie w czasie płatności do momentu, kiedy firmom wróci płynność finansowa, w połowie marca mowa była już o całkowitym zwolnieniu z podatków i składek, często tendencyjnie nazywanych „daniną”.

Z czasem uzasadnienie wsparcia firm coraz silniej opierano na potrzebie ochronny miejsc pracy. Jednak wprowadzone w pierwszej traczy antykryzysowej zapisy mówiące o tym, że firmy, które odniosły straty, mogą zmniejszyć etat do 80% , co wiązało się z pokryciem połowy kosztów wynagrodzenia przez państwo, były krytykowane za to, że warunkiem wsparcia jest utrzymanie dotowanych miejsc pracy przez 6 lub 12 miesięcy. Krytykowany był również wymagany ustawą udział związków lub reprezentantów pracowników w podejmowaniu decyzji o obniżeniu etatów lub przestoju. Uznano to za nieracjonalne i nieefektywne, z powodu teoretycznej możliwości przeciągania przez związki zawodowe lub innych reprezentantów pracowników decyzji o formie działania przedsiębiorstwa w pandemii.

Część pracodawców, przynajmniej retorycznie, nie stroniła od ponoszenia ewentualnych skutków pandemii, podkreślają jednak, że powinny one być sprawiedliwie dzielone między państwo, banki, przedsiębiorców i pracowników.

Podsumowując, w dyskursie prasowym pracodawców, państwo powinno pomagać firmom, ponieważ ponoszą one niezawinione straty i stanowią podstawę gospodarki. Podstawowym celem firmy jest trwanie i dawanie miejsc pracy, a pracownicy – jeśli już zauważani – postrzegani są jako bierni i nieodpowiedzialni. Ich utrzymanie w okresie lock-downu traktowane jest przez firmy jako niesprawiedliwy koszt, który solidarnie powinien być ponoszony przez całe społeczeństwo. Bezpośredni dialog społeczny na temat przeciwdziałania pandemicznemu kryzysowi w gospodarce prawie nie istniał. W przestrzeni medialnej można mówić o dwóch monologach tj. rządu oraz biznesu, który – choć nawoływał do rozmów z rządem i pozycjonował się jako partner – był ignorowany. Wobec samodzielnych działań rządu, biznes jedynie ustosunkowywał się medialnie do rządowych konferencji prasowych i wypowiedzi przedstawicieli władz. Związki zawodowe z kolei były w prasie prawie nieobecne, a stronę pracowników retorycznie reprezentował rząd.

Bibliografia:
Fairclough, N. (2011) Critical Discourse Analysis in a Time of Crisis. Dostęp: https://www.academia.edu/3776000/Critical_Discourse_Analysis_in_a_Time_of_Crisis_2011

Więcej na ten temat przeczytać będzie można w przygotowywanym przeze mnie wraz z dr Janem Czarzastym artykule pod roboczym tytułem: „Shields of hope? Media discourse around pandemic/post-pandemic anti-crisis regulations in Poland”

Tekst powstał w ramach projektu NCN OPUS „COV-WORK: Świadomość społeczno-ekonomiczna, doświadczenia pracy i strategie radzenia sobie Polaków w kontekście kryzysu post-pandemicznego”, finansowanie Narodowe Centrum Nauki, nr umowy UMO-2020/37/B/HS6/00479