Strona używa plików cookies więcej

Wydarzenia

Dyktando i sto lat polszczyzny w pigułce

Dlaczego Warszawa powinna być Warszewą i na czym polega rewolucja komunikacyjna ostatnich lat? O tych i wielu innych zjawiskach językowych opowiedział prof. Jan Miodek w pierwszym wykładzie Dolnośląskiego Festiwalu Nauki. Ale to nie koniec, bo zaraz po wykładzie profesor przeczytał grupie śmiałków tekst II Wrocławskiego Dyktanda.

Na wykładzie „Polszczyzna lat 1918-2018” Miodek poruszył wybrane zagadnienia języka polskiego ostatniego stulecia. My przedstawiamy dwa z nich.

Historia o Warsie i Sawie to bajka, mówił Miodek (swoją drogą Sawa to imię męskie). Nazwa Warszawa pochodzi od imienia Warcisław (zwanego Warszem). Jej pierwotna forma brzmiała Warszewa, odnajdziemy ją w nazwie mazowieckiej wsi Warszewka. Zmiana na Warszawę to skutek obawy przed regionalizmami, uważanymi kiedyś za gorszą odmianę języka.

To, co się dzieje w ostatnich latach, określił Miodek mianem rewolucji komunikacyjnej, a nawet leksykalnego przewrotu kopernikańskiego. Do języka wkroczyły niezliczone anglicyzmy ze słownictwem ekonomicznym i elektronicznym na czele. Najciekawsza jest jednak nie sama ich obecność, a wpływ na język polski. Jako przykład podał czasownik zresetować – już teraz nie tylko komputery, a i my, ludzie, po ciężkiej pracy potrzebujemy się zresetować czy czujemy się zresetowani po wakacjach.

– Współczuję państwu – żartował prof. Jan Miodek w trakcie dyktanda zorganizowanego przez pracowników i studentów Instytutu Filologii Polskiej.

„Nadodrzański thriller pół żartem, pół serio” to tytuł tekstu, który notowali uczestnicy dyktanda. Łatwo nie było – historie Dolnoślązaków naszpikowane zostały językowymi pułapkami, dlatego wszystkim piszącym gratulujemy odwagi!

A tym, którzy nie mogli być z nami w sali im. Mikulskiego, polecamy nagranie czytanego przez Miodka dyktanda zamieszczone na Facebooku UWr.

Dodane przez: Aleksandra Draus

24 Wrz 2018

ostatnia modyfikacja: 4 Kwi 2019