Strona używa plików cookies więcej

Kartka z przeszłości

Inauguracja Uniwersytetu i Politechniki we Wrocławiu

Było to jedno z najważniejszych wydarzeń w powojennej historii Wrocławia. W niedzielę 9 czerwca 1946 r. uroczyście zainaugurowano działalność polskich szkół akademickich we Wrocławiu – Uniwersytetu i Politechniki, które prze kilka pierwszych lat funkcjonowały w ścisłej symbiozie po kierownictwem rektora prof. Stanisława Kulczyńskiego. 

Centralnym punktem trzydniowych obchodów Dni Kultury Polskiej, zorganizowanych przez władze Uniwersytetu i Politechniki we Wrocławiu w dniach od 8 do 10 czerwca, była uroczysta inauguracja uczelni, która stanowiła zarówno inaugurację pierwszego powojennego roku akademickiego, jak i zamknięcie okresu pionierskiego. Dlaczego w czerwcu? Wyjaśnił to Tadeusz Mikulski: „I oto pionierzy roku 1945 powiedzieli sobie i innym: dosyć pionierstwa! Zamykamy okres pracy prowadzonej w mieście ruin, wśród wypalonych gruzów. Skoro zostały zdobyte normalniejsze warunki życia, domy oszklone i pokryte blachą, chcemy pracować normalnie, pionierzy, o pionierzy! Od kiedy? Od dziś. To znaczy od Zielonych Świątek roku 1946, od Dni kultury we Wrocławiu”.

Decyzja o wyznaczeniu daty inauguracji wrocławskich uczelni na początek czerwca zapadła na 14. posiedzeniu Senatu akademickiego dnia 11 maja 1946 r. Rektor Kulczyński zaproponował wówczas, by w okresie planowanego dużego 20-tysięcznego Zjazdu Kultury i Sztuki w okresie Zielonych Świąt zorganizować inaugurację obu uczelni, otworzyć publiczną czytelnię w Bibliotece Uniwersyteckiej oraz poświęcić na Politechnice Aulę im. Robotników Huty Szkła.

W niedzielę 9 czerwca nad ranem plac Uniwersytecki był pełen gości, profesorów i studentów. W słońcu mieniły się kolorowe czapki różnych wydziałów, które tego dnia były jedynym elementem stroju akademickiego. Profesorowie nie mieli jeszcze tóg, bo „najpierw trzeba było myśleć o sprawach bardziej podstawowych; na togi będzie czas później”. Na uroczystość mogli wejść tylko ci, którzy posiadali specjalne karty wstępu.

O godz. 8.30 kościół uniwersytecki był wypełniony po brzegi. Ks. dr Karol Milik, administrator apostolski z uprawnieniami biskupa rezydencjonalnego na Dolnym Śląsku, odprawiał w asyście mszę świętą i wygłosił płomienne kazanie z okazji inauguracji działalności polskich uczelni – Uniwersytetu i Politechniki. Jak wspominał Antoni Kleczkowski, jeden z uczestników, „nawet tacy goście jak Gomułka, Bieńkowski, Popławski i Lebiediew przykładnie klęczeli”.

Po mszy, w asyście pocztów sztandarowych Politechniki Warszawskiej i Akademii Górniczej w Krakowie, goście uroczyście przemaszerowali przez plac Uniwersytecki do Auli Leopoldyńskiej, gdzie ok. 9.30 od hymnu „Jeszcze Polska nie zginęła” rozpoczęła się najważniejsza część obchodów Dni Kultury Polskiej we Wrocławiu.

W wejściu do kościoła uniwersyteckiego ks. dr Karol Milik, administrator apostolski z uprawnieniami biskupa rezydencjonalnego na Dolnym Śląsku, który w Zielone Świątki 1946 r. odprawił w asyście mszę świętą z okazji inauguracji działalności Uniwersytetu i Politechniki.
W wejściu do kościoła uniwersyteckiego ks. dr Karol Milik, administrator apostolski z uprawnieniami biskupa rezydencjonalnego na Dolnym Śląsku, który w Zielone Świątki 1946 r. odprawił w asyście mszę świętą z okazji inauguracji działalności Uniwersytetu i Politechniki. Fot. ze zbiorów Archiwum Uniwersytetu Wrocławskiego
Tłumy zebrane na pl. Uniwersyteckim i udające się do Auli Leopoldyńskiej na uroczystą inaugurację.
Tłumy zebrane na pl. Uniwersyteckim i udające się do Auli Leopoldyńskiej na uroczystą inaugurację. Fot. ze zbiorów Biblioteki Uniwersyteckiej we Wrocławiu

Za katedrą, w garniturze, bez togi i insygniów, siedział rektor Uniwersytetu i Politechniki we Wrocławiu, prof. Stanisław Kulczyński, a poniżej dwaj prorektorzy – prof. Stanisław Loria i prof. Edward Sucharda. Po prawej i lewej stronie podium zasiedli profesorowie Uniwersytetu i Politechniki. Sala była wypełniona po brzegi. Obecni byli nie tylko studenci, wrocławianie i reprezentanci innych polskich szkół wyższych, ale także przedstawiciele władz politycznych i państwowych, w tym m.in. pierwszy sekretarz KC Polskiej Partii Robotniczej, wicepremier i minister Ziem Odzyskanych Władysław Gomułka, wicepremier Jakub Berman, wiceminister oświaty Władysław Bieńkowski, wiceminister kultury i sztuki Leon Kruczkowski. Na uroczystość przybyło wielu przedstawicieli placówek dyplomatycznych m.in. Belgii, Bułgarii, Czechosłowacji, Danii, Finlandii, Holandii, Jugosławii, Meksyku, Rumunii, Szwecji i Włoch, z ambasadorem ZSRR a zarazem dziekanem korpusu dyplomatycznego Lebiediewem na czele; przybyli też przedstawiciele Serbołużyczan.

Inauguracja Uniwersytetu i Politechniki we Wrocławiu, 9 czerwca 1946 r., Aula Leopoldyńska. W loży rektorskiej u góry przemawia prof. Stanisław Kulczyński – rektor; poniżej siedzą prorektorzy – po lewej prof. Edward Sucharda i po prawej – prof. Stanisław Loria; na podium po obu stronach profesorowie Uniwersytetu i Politechniki.
Inauguracja Uniwersytetu i Politechniki we Wrocławiu, 9 czerwca 1946 r., Aula Leopoldyńska. W loży rektorskiej u góry przemawia prof. Stanisław Kulczyński – rektor; poniżej siedzą prorektorzy – po lewej prof. Edward Sucharda i po prawej – prof. Stanisław Loria; na podium po obu stronach profesorowie Uniwersytetu i Politechniki. Fot. ze zbiorów Archiwum Uniwersytetu Wrocławskiego

Swoje sprawozdawcze a jednocześnie programowe wystąpienie rektor Kulczyński rozpoczął od mocnego akcentu, mówiąc: „Jesteśmy materialnymi spadkobiercami ruin niemieckiego Uniwersytetu i Politechniki we Wrocławiu, a duchowymi spadkobiercami kresowej kultury lwowskiej”. Nie mógł nie powiedzieć o tym, co wydarzyło się w lipcu 1941 r. „Pierwsza myśl nasza biegnie ku pamiętnemu porankowi dnia 4 lipca 1941 r., kiedy to odbywał się we Lwowie akt publiczny akademickich szkół lwowskich, akt krwawy, treścią swą związany głęboko z aktem dzisiejszym. Akademickie szkoły lwowskie, stanęły tego dnia nie na podium auli, ale pod ścianą piaskowni lwowskiej; nie w obliczu władz i społeczeństwa polskiego, ale władz przedstawicieli społeczeństwa niemieckiego. Reżyserem tej uroczystości był Himmler, a wykonawcą Niemiec Otto Krüger, podówczas szef miejscowego Gestapo (…). Oto żniwo jednego dnia. 120 nazwisk, w tym 25 profesorów, 120 liter aktu spisanego krwią naszych kolegów i kulami karabinu Ottona Krügera; aktu, w którym spisane zostało nasze moralne prawo do dzisiejszej uroczystości we Wrocławiu; aktu, w którym mieści się odpowiedź na pytanie, dlaczego w auli tej, wzniesionej niemieckimi rękoma, jesteśmy dzisiaj sami bez reprezentacji nauki niemieckiej”.

Rektor Kulczyński opowiedział o pierwszych dniach spędzonych we Wrocławiu, przywołał nazwiska pionierów i wymienił wszystko to, czego udało się w minionym roku dokonać na polu odbudowy substancji materialnej wrocławskich uczelni. „O rozmiarach pracy włożonej w dzieło odbudowy wszechnicy wrocławskiej świadczą następujące cyfry: całkowicie zabezpieczono na okres zimowy oraz pokryto i oszklono 25 budynków. Powierzchnia pokrytych dachów wynosiła do zimy 36 000 m kw. Powierzchnia wprawionych szyb 20 000 m kw. Do oszklenia przyczynili się walnie robotnicy huty szkła w Wałbrzychu, którzy ofiarowali swą pracę na wytworzenie 2,5 wagonów szkła dla Uniwersytetu i Politechniki (…). Usunięto setki ton gruzu i wydobyto spod niego cenny materiał naukowy. Rozminowano wszystkie budynki. Wymurowano poważną ilość wewnętrznych powalonych ścian w budynkach, odrestaurowano kilka burzących uderzeń bombowych na Politechnice i na klinikach. Naprawiono setki wyrwanych drzwi, okien i bram. Rozpoczęto kapitalny remont kilku gmachów. Zremontowano kotłownie i instalacje w najważniejszych budynkach (…). Ogromnej pracy dokonano w zakresie rewindykacji zbiorów naukowych, wywiezionych przed oblężeniem miasta przez Niemców. Dzięki inicjatywie i energii kierownika bibliotek dr. Knota zwieziono ponad 100 aut ciężarowych cennych naukowych książek i zbiorów (…). Cały ten księgozbiór, liczący ok. 300 000 tomów, ustawiono, a katalogi uporządkowano (…). W urządzonej bibliotece otwarto czytelnię profesorską na 50 miejsc i ogólne lektorium studenckie na 150 miejsc. Z terenu miasta Wrocławia z mienia poniemieckiego zarząd Bibliotek zabezpieczył ok. 1 200 000 tomów, które podlegają porządkowaniu i sortowaniu. Dotąd przesortowano ok. 350 000 tomów (…). Z terenu Śląska Dolnego zwozi się materiał książkowy, wywieziony przez Niemców do schronów prowincjonalnych. Zbiory te, stanowiące własność Uniwersytetu i Politechniki oraz archiwów miejskich i państwowych, liczą ok. 1600 ton samych książek i wiele wagonów archiwaliów (…). Z dawnej biblioteki uniwersyteckiej udało się uratować 180 000 tomów, z bibliotek zakładowych ok. 60 000 tomów, ponadto zbiory mineralogiczne, chemiczne i inne. Wszystkie te prace wykonane zostały w roku sprawozdawczym sumą niewiele przekraczającą 10 000 000 zł”. 

Inauguracja Uniwersytetu i Politechniki we Wrocławiu, 9 czerwca 1946 r., Aula Leopoldyńska. W loży rektorskiej u góry przemawia prof. Stanisław Kulczyński – rektor; poniżej siedzą prorektorzy – po lewej prof. Edward Sucharda i po prawej – prof. Stanisław Loria.
Inauguracja Uniwersytetu i Politechniki we Wrocławiu, 9 czerwca 1946 r., Aula Leopoldyńska. W loży rektorskiej u góry przemawia prof. Stanisław Kulczyński – rektor; poniżej siedzą prorektorzy – po lewej prof. Edward Sucharda i po prawej – prof. Stanisław Loria. Fot. ze zbiorów Archiwum Uniwersytetu Wrocławskiego

Wiele miejsca w swoim wystąpieniu Kulczyński poświęcił kadrze naukowej. Przypomniał, jak trudna była decyzja o osiedleniu się w zrujnowanym Wrocławiu. Wielu jednak się odważyło i „W jesieni (…) przed nadejściem zimy, która przejmowała nas grozą w obliczu braku węgla i szyb, otworzyliśmy Uniwersytet i Politechnikę. Zainaugurował te wykłady senior profesor Politechniki prof. Kazimierz Idaszewski. Uruchomiliśmy obie uczelnie w składzie bogatszym o wydział weterynaryjny i oddział farmaceutyczny. Praca z początku była ciężka. Młodzież spragniona wiedzy, zagrzewała słowem profesorów, zapominała, że sale wykładowe są nieopalone. Skupiliśmy mimo tych ciężkich warunków około 3500 młodzieży, dając jej warunki studiów ciężkie, ale lepsze niż w wielu innych uczelniach wyższych. Obecnie wykłada 84 zwyczajnych i nadzwyczajnych profesorów, którym pomaga w pracy 315 adiunktów i asystentów”.

W dniu inauguracji Aula Leopoldyńska była wypełniona po brzegi. Zdjęcie w kierunku podium od strony empory
W dniu inauguracji Aula Leopoldyńska była wypełniona po brzegi. Fot. Muzeum Miejskie Wrocławia

Dalszą część wystąpienia rektor poświęcił m.in. omówieniu działalności Bratniej pomocy, towarzystw naukowych, drukarni, działalności społecznej uczelni i zmarłym w ostatnim roku uczonym. Zwracając się do tłumnie zebranych w Auli gości, powiedział: „Wrocławskie uczelnie wyższe startują dzisiaj w przyszłość. Przyszłość ta może być wielka, wspaniała, może być mierna i słaba. Wszystko zależy od tego, jaką potrafimy we wrocławskie uczelnie tchnąć duszę. Jaki dla uczelni naszych potrafimy wywalczyć autorytet. Duszą uczelni wyższych nie jest ani młodzież ani profesor. Duszą ich jest uczony. Życiodajnym tętnem uczelni nie jest praca dydaktyczna, tętniąca już od roku we Wrocławiu, ale żywa, dynamiczna, wszechstronna i własna twórczość naukowa. Dostojeństwem uczelni wyższych jest powaga i poczucie odpowiedzialności za prawdę, jaką tworzymy i jaką do wierzenia podajemy. Odpowiedzialność uczonego jest niezwykle trudna. Służymy bowiem jednej wielkiej, ale nieosiągalnej w swej nieskończoności idei prawdy. Na koniec zwrócił się do studentów: Obowiązki uczonego wobec nauki i społeczeństwa określają jednocześnie obowiązki młodzieży wobec uczelni. Młodzież winna pamiętać, że uczelnia wyższa nie jest rodzajem sklepu, w którym posiadacze wiedzy sprzedają ją tym, którzy jej poszukują (…). Młodzież winna pamiętać, że służba dla idei prawdy nakłada i na nią część odpowiedzialności za los akademickich szkół wrocławskich startujących dzisiaj w przyszłość, oby tak świetną, jak przeszłość starszych jej siostrzyc”.

Po tym bardzo merytorycznym a jednocześnie poruszającym wystąpieniu rektora Kulczyńskiego, po którym długo nie milkły oklaski, głos zabrał wiceminister Bieńkowski, który życzył wrocławskim uczelniom owocnej pracy i wielkiej przyszłości. Po odśpiewaniu przez chór uniwersytecki „Gaude Mater”, odczyt inauguracyjny zatytułowany „Życie jako zagadnienie elektrofizyczne” wygłosił prof. Hugon Kowarzyk. Wyboru takiego tematu dokonał 25 maja Senat akademicki, odrzucając tym samym propozycję prof. Huberta, który pragnął mówić o prawie międzynarodowym jako rzeczywistości i fikcji.

Ostatnim, ale niezwykle ważnym akcentem uroczystości, była pierwsza promocja doktorska na Uniwersytecie. Na doktorów wypromowani zostali m.in. prawnik Michał Kostecki (promotor prof. Iwo Jaworski) i zoolog Władysław Lorenc (prof. Kazimierz Sembrat) oraz lekarze Jan Jodłowski, Zygmunt Kopera, Irena Moszkowska, Tadeusz Nowakowski, Andrzej Jus i Eugeniusz Gryszkiewicz i lekarze medycyny weterynaryjnej. Ta część uroczystości, mimo że również odbyła się bez tóg i bereł, miała niezwykłą wymowę i pokzywała, że Uniwersytet nawet w niezwykle trudnych warunkach jest w stanie kształcić kadrę naukową.

Uroczystość w Auli Leopoldyńskiej dobiegła końca ok. godz. 13.00. Po niej wiceminister Kruczkowski otworzył na Wydziale Humanistycznym wystawę „Śląskie pamiątki słowiańskie”, będącą jednym z wielu punktów programu trzydniowych Dni Kultury Polskiej. W swojej relacji z ich przebiegu Tadeusz Mikulski pisał: „Jak spostrzegamy, w całej tej serii inauguracyj zjazdowych występował niezmiennie jako zespół pierwszoplanowy Uniwersytet Wrocławski. W ciągu Dni kultury zostały otwarte uroczyście jego bramy, biblioteka, zakłady. W kronice uniwersyteckiej pojawiły się te daty jak kolorowy inicjał”.

W dniu inauguracji Aula Leopoldyńska była wypełniona po brzegi. Widok na ludzi siedzących w ławach
W dniu inauguracji Aula Leopoldyńska była wypełniona po brzegi. Fot. ze zbiorów Biblioteki Uniwersyteckiej we Wrocławiu

Dlaczego Uniwersytet i Politechnika działały przez kilka pierwszych lat razem? Dla tych, którzy niejednokrotnie z narażeniem życia ratowali i zabezpieczali mienie szkół wrocławskich, nie bez znaczenia było, czy powstanie jedna czy dwie uczelnie. Jak pisał prof. Stanisław Loria, zastępca delegata ministra oświaty: „Konieczność uruchomienia uniwersytetu jest niewątpliwie bezsporna. Na ziemiach odzyskanych po kilkusetletnim okresie germanizacji powinien co rychlej powstać uniwersytet polski jako konieczne ognisko kultury, którego promieniowanie przeniknie w przyszłości wszystkie dziedziny życia państwowego. Ze względu na tę rolę, uniwersytet jest na Śląsku w tej chwili potrzebniejszy może, niż politechnika, która kształci tylko pracowników jednego typu. Ale nie ulega też wątpliwości, że najwyższa szkoła techniczna, nieodzowna dla Śląska, powinna również powstać właśnie we Wrocławiu, ponieważ znajdują się tu w tej chwili lepsze warunki materialne dla jej organizacji, niż gdziekolwiek indziej w granicach państwa polskiego”.

Pomysł połączenia dwóch największych wrocławskich uczelni tłumaczył też prof. Stanisław Kulczyński: „Skoro nie można uruchomić Politechniki z powodu braku profesorów i sił naukowych, a Uniwersytetu z powodu braku pomieszczeń i zakładów eksperymentalnych, postanowiliśmy zespolić Uniwersytet i Politechnikę, podeprzeć Politechnikę uniwersyteckimi ludźmi, a Uniwersytet politechnicznymi zakładami doświadczalnymi”. 

Uniwersytet z większością swoich budynków znajdował się w tej części miasta, która bardzo mocno ucierpiała w ostatnich tygodniach wojny, natomiast okolice pl. Grunwaldzkiego, gdzie przed wojną mieściły się gmachy Wyższej Szkoły Technicznej, kliniki oraz budynki dzisiejszego Uniwersytetu Przyrodniczego, zachowały się w znacznie lepszym stanie. Większość Grupy Naukowo-Kulturalnej stanowili przedstawiciele nauk uniwersyteckich, połączenie sił było więc w tamtym czasie jedynym rozsądnym rozwiązaniem. Kulczyński tłumaczył: „Małżeństwo Uniwersytetu z Politechniką było typowym małżeństwem z rozsądku, podyktowanym trudną sytuacją personalną Politechniki i równie trudną sytuacją materialną Uniwersytetu. Politechnika, wspierając Uniwersytet środkami materialnymi w pomieszczeniach i laboratoriach, dała mu potrzebny czas na stopniową odbudowę. Uniwersytet, podpierając personalnie Politechnikę i osłaniając jej nadmierne szczupłe siły naukowe, dał Politechnice potrzebny oddech na zorganizowanie się personalne w ciągu lat kilku”.

Po kilku latach wspólnoty akademickiej od Uniwersytetu zaczęły odłączać się kolejne wydziały, tworząc samodzielne uczelnie. W ten sposób z Wydziału Lekarskiego z Oddziałem Farmaceutycznym powstała w 1949 r. Akademia Lekarska, która w 1950 r. zmieniła nazwę na Akademię Medyczną (obecnie Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu im. Piastów Śląskich). Od 1946 r. w skład Wydziału Lekarskiego wchodziło też Studium Wychowania Fizycznego, które rok po odłączeniu się wydziału od Uniwersytetu zostało przekształcone w Wyższą Szkołę Wychowania Fizycznego (obecnie Akademia Wychowania Fizycznego we Wrocławiu). W listopadzie 1951 r. działalność rozpoczęła Wyższa Szkoła Rolnicza (później Akademia Rolnicza, obecnie Uniwersytet Przyrodniczy we Wrocławiu), która powstała na bazie uniwersyteckiego Wydziału Rolniczego z Oddziałem Ogrodniczym oraz Wydziału Medycyny Weterynaryjnej. Ostatecznie jedność Uniwersytetu i Politechniki we Wrocławiu ustała w roku akademickim 1951/1952. Pod koniec 1951 r. Uniwersytet Wrocławski rozpoczął nowy rozdział w swojej polskiej historii – bez nauk technicznych, medycznych i rolniczych. 12 listopada 1951 r. rektor Stanisław Kulczyński zwolnił się na własną prośbę i w Warszawie został powołany zastępcą przewodniczącego Rady Państwa, a nowym rektorem samodzielnego Uniwersytetu Wrocławskiego został prof. Jan Mydlarski (1892–1956), antropolog.

Kamilla Jasińska

Zob. także Uniwersytet w ogniu, cz. 1–4 oraz Uniwersytet w gruzach, cz. 1–13

Dodane przez: Kamilla Jasińska

9 Cze 2017

ostatnia modyfikacja: 22 Cze 2017