Strona używa plików cookies więcej

Doktoranci / Ludzie / Pracownicy / Studenci / Wydarzenia

Jak sobie radzić w „czasach zarazy”?

Obecna sytuacja jest trudna i obciążająca psychicznie dla wielu z nas. O kilka wskazówek, jak sobie radzić w odmienionej rzeczywistości, poprosiliśmy dr. Jarosława Klebaniuka z Instytutu Psychologii UWr.

Ograniczenia związane z pandemią spowodowaną przez wirus COVID-19 niemal z dnia na dzień postawiły nas w zupełnie nowej sytuacji. Tryb naszej pracy uległ radykalnej reorganizacji, dzieci pozostają w domu zamiast chodzić do szkoły, ograniczamy nasze życie towarzyskie, a w kolejkach stoimy w niespotykanych wcześniej odległościach od siebie. Nade wszystko zaś mamy świadomość, że możemy się zarazić, a choroba w niektórych przypadkach miewa ciężki przebieg. Wielu z nas niepokoi się o siebie i o swoich najbliższych – nie tylko o zdrowie, lecz także o sprawy bytowe. Niektórzy z nas czują się osamotnieni, a „społeczne dystansowanie się” i przymusowa izolacja może prowadzić do przygnębienia. Trudno wreszcie do końca przewidzieć, jak będzie wyglądała przyszłość. Wszystko to jest źródłem stresu. Co robić w tych nowych, niezależnych od nas okolicznościach? W jaki sposób radzić sobie z emocjami, które wywołują?

1. Bądźmy poinformowani i krytyczni

Obraz pandemii przedstawiany w mediach jest na ogół pesymistyczny. Przekazy koncentrują się na rosnącej liczbie przypadków potwierdzonego zakażenia i liczbie zgonów. Pokazywane są kolejki na granicach i pracownicy służby zdrowia w kosmicznych kombinezonach. To potrafi działać na wyobraźnię. Warto jednak pamiętać, że przekazy te – choć pokazują pewien wycinek rzeczywistości – są obciążone wymogami oglądalności i „klikalności”. Prawda na ogół jest mniej sensacyjna, a obiektywne dane pozwalają raczej wyciągnąć wniosek, że łatwo się zarazić, lecz infekcja najprawdopodobniej w większości przypadków przebiega bezobjawowo lub z łagodnymi objawami. Śmiertelność jest niska, a te trzy procent, które wynikają ze statystyk, dotyczą zdiagnozowanych chorych. Tymczasem apokaliptyczne migawki filmowe mogą dawać wrażenie, że mamy do czynienia z nową dżumą. Nie oznacza to, że mamy lekceważyć zagrożenie. Warto jednak widzieć je takim, jakim ono jest, nie – większym.

Z drugiej strony cenne wydaje się poszukiwanie naukowych danych na temat sposobów rozprzestrzeniania się wirusa, skutecznych środków zapobiegawczych i postępów w pracach nad lekarstwami i szczepionką. Obecnie (marzec 2020) nie ma ani skutecznego lekarstwa, ani szczepionki. Jednak prace nad nimi zostały już podjęte i warto uzbroić się w cierpliwość, z nadzieją obserwując rozwój wydarzeń.

2. Postępujmy odpowiedzialnie i czerpmy z tego siłę

Epidemia jest sytuacją, w której rozprzestrzenianie się choroby wymknęło się spod kontroli. Nie oznacza to jednak, że straciliśmy wpływ na to, co dzieje się z nami i w naszym otoczeniu. Wskazówki dotyczące unikania bezpośrednich kontaktów z ludźmi, gdy nie są konieczne, zachowania higieny (mycie rąk), zasłaniania ust i nosa chusteczką lub zgiętym łokciem w trakcie kasłania i kichania, a także mycia lub dezynfekowania telefonów komórkowych i powierzchni mebli, na których jemy i pracujemy – wszystkie są warte stosowania. Dzięki przestrzeganiu tych prostych zasad minimalizujemy ryzyko zarażenia siebie i innych ludzi, a więc postępujemy odpowiedzialnie. Wymaga to uważności i myślenia o czynnościach, do których dotąd nie przywiązywaliśmy wagi. Warto pamiętać o tym, po co to robimy i czerpać z tego siłę.

Epidemia jest też czasem, w którym mamy okazję postępować nieegoistycznie. Zasłaniamy usta i nos oraz myjemy ręce także po to, aby nie zarazić innych. Nie robimy nadmiernych zapasów żywności, leków i środków higienicznych, aby inni też mogli się w nie zaopatrzyć. Chronimy i odciążamy od czynności narażających na kontakt z wirusem osoby starsze i przewlekle chore, bo dla nich przebieg infekcji może być szczególnie niebezpieczny. Jeśli uważamy się za dobrych, uczciwych i moralnych, postępujemy adekwatnie i jest nam z tym dobrze. Trudna sytuacja jest swego rodzaju próbą i od nas zależy, jak sobie z nią poradzimy: czy postąpimy zgodnie z wartościami, które wyznajemy.

Przeciwstawiając się wirusowi pamiętajmy także o ograniczeniach. Nawet jeśli będziemy bezwzględnie przestrzegać zaleceń dotyczących ograniczania kontaktów i higieny, wciąż nie mamy pewności, czy nie zostaniemy nosicielami wirusa i jak nasz organizm sobie z nim poradzi. Wszelkie „cudowne” rozwiązania, na które można natknąć się w sieci, warto traktować z należnym krytycyzmem. Nie ma dobrego farmakologicznego czy żywieniowego sposobu, aby uzyskać stuprocentową odporność. Warto natomiast utrzymywać zrównoważoną, zawierającą warzywa i owoce, dietę i regularnie uprawiać aktywność fizyczną. W ten sposób dbamy o swoje zdrowie i postępujemy odpowiedzialnie.

3. Pozostawajmy w kontakcie z bliskimi i znajomymi

Pomimo konieczności ograniczenia bezpośrednich kontaktów jesteśmy w stosunkowo szczęśliwej sytuacji. Jeszcze trzydzieści lat temu, gdy w większości polskich domów nie było nawet zwykłych telefonów, izolacja byłaby znacznie bardziej dotkliwa. Dzisiaj mamy do dyspozycji nie tylko połączenia telefoniczne, lecz także komunikatory internetowe i portale społecznościowe. Dzięki nim możemy utrzymywać kontakty z bliskimi, przyjaciółmi i znajomymi. W „czasach zarazy” zdecydowanie warto to robić. Można nawet, korzystając z niezwykłości sytuacji, odnowić kontakt z osobami, z którymi dawno się nie kontaktowaliśmy. Być może czas epidemii będzie, paradoksalnie, okazją do odświeżenia zaniedbanych znajomości, bez konieczności spotykania się.

Kontakty społeczne warto utrzymywać, choćby w wirtualny sposób, dlatego, że są źródłem wsparcia społecznego. Dzięki nim pomagamy innym ludziom radzić sobie ze stresem i sami radzimy sobie lepiej. Okazujemy troskę, empatię i zrozumienie dla innych, a gdy tego oczekują – doradzamy i pomagamy rozwiązać problemy. Możemy też na ogół liczyć na wzajemność. Z setek badań psychologicznych wynika, że wsparcie społeczne korzystnie wpływa na samopoczucie oraz stan zdrowia fizycznego i psychicznego, przy czym nawet bardziej istotne jest wsparcie, które dajemy innym, niż to, które sami otrzymujemy.

Nie jest wykluczone, że więzi społeczne mogą też pomóc w walce naszego organizmu z koronawirusem. W jednym z badań eksperymentalnych wykazano bowiem, że osoby utrzymujące bardziej intensywne więzi społeczne (odgrywające większą liczbę ról społecznych) znacząco rzadziej doświadczały objawów chorobowych po tym, gdy zostały zarażone wirusem pospolitego przeziębienia. Tak więc warto być nie tylko w dobrych relacjach z domownikami, lecz i we wspierającym kontakcie internetowym czy telefonicznym z osobami, które są dla nas ważne i dla których my jesteśmy ważni.

4. Wykorzystujmy czas pobytu w domu

Reorganizacja pracy w czasie epidemii sprawia, że wielu z nas świadczy pracę w domu. Ograniczenie fizycznych kontaktów z ludźmi dodatkowo zatrzymuje nas w miejscu zamieszkania. Może być to szczególnie dotkliwe dla tych z nas, którzy są przyzwyczajeni do intensywnej aktywności zawodowej i społecznej w miejscu pracy czy w przestrzeni publicznej. Konieczność zmiany trybu życia nie musi być jednak wyłącznie źródłem dyskomfortu. Spróbujmy wykorzystać tę nową sytuację na robienie rzeczy, na które wcześniej nie mieliśmy czasu.

Przede wszystkim odzyskany dzięki epidemii czas możemy wykorzystać na zacieśnienie więzi rodzinnych. Jeśli nie poświęcaliśmy wcześniej wystarczająco dożo czasu partnerowi, dzieciom czy innym domownikom, to może teraz warto to nadrobić? Przypomnijmy sobie, co lubiliśmy robić razem, gdy mieliśmy dla siebie więcej czasu. A może wymyślmy coś nowego? Rozmowa, zabawa, wspólne gotowanie czy wykonywanie innych prac domowych wydają się najbardziej oczywistymi rodzajami aktywności. Ale każdy z nas znajdzie zapewne coś dla siebie.

Z drugiej strony większa ilość czasu spędzana razem sprawia, że jest więcej okazji do nieporozumień czy konfliktów. Pamiętajmy, że z powodu ograniczeń wywołanych przez epidemię często czujemy się sfrustrowani i rozdrażnieni, podobnie jak inni domownicy. Dlatego warto być szczególnie wyrozumiałym dla naszych bliskich i starać się nie eskalować negatywnych emocji. Nie jesteśmy w stanie wpłynąć skutecznie na to, jak będą postępowali inni, ale możemy zadbać o to, jak zachowamy się sami. Niekiedy będzie to stanowić duże wyzwanie, ale potencjalną nagrodą jest lepsza atmosfera w domu, może nawet okruchy rodzinnego szczęścia.

Czas uzyskany dzięki ograniczeniu aktywności poza domem pozwala zająć się rzeczami, na które nie było nigdy czasu: czytanie, gotowanie, praktycznie każde hobby, które nie wymaga wychodzenia, nawet gimnastyka czy inna aktywność fizyczna. Nie musimy patrzeć na ten czas spędzany u siebie jako na niedogodność. Spójrzmy nań jako na przestrzeń do realizacji tego, co odkładaliśmy, niekiedy przez całe lata. Epidemia minie i taka okazja może się już nie zdarzyć.

Pamiętajmy też o spacerach, samotnych lub w towarzystwie najbliższych, o bieganiu lub jeździe na rowerze. Każda z tych aktywności, jeśli nie jest realizowana w bliskim towarzystwie ludzi, może być bezpiecznym źródłem radości. Przyczynia się także do utrzymania kondycji i odporności.

5. Nadajmy sprawie odpowiednią perspektywę

Epidemia kiedyś minie. Jeśli nie za kilka tygodni, to za kilka lub kilkanaście miesięcy. Niektóre doświadczenia z nią związane mogą być uciążliwe lub bolesne. Część z nas i naszych bliskich, miejmy nadzieję, że niewielka, zachoruje. Doświadczymy też różnych życiowych i zawodowych niedogodności. Jednak warto popatrzeć na ten okres także z innej perspektywy. Może okazać się korzystny dla naszego zdrowia, relacji społecznych, środowiska naturalnego i dla naszego dobrostanu psychicznego.

W „czasach zarazy” mamy okazję wykształcić nowe nawyki, przydatne także w przyszłości. Zwracanie uwagi na higienę własną, miejsca zamieszkania i miejsca pracy sprawi, że unikniemy zarażenia nie tylko tym wirusem, lecz także innymi chorobotwórczymi drobnoustrojami. Niejedno przeziębienie, grypa, a może jeszcze inna choroba ominie nas, jeśli nabędziemy nowe nawyki i je utrzymamy.

Większa uważność na innych ludzi i zależność od ich postępowania sprawi, że zmienią się nasze relacje społeczne. Mamy okazję stać się mniej egoistyczni i bardziej szanować innych. Być może nasi bliscy staną się nam jeszcze bliżsi, a okazji do dawania i otrzymywania wsparcia społecznego będzie więcej. Izolacja fizyczna nie musi oznaczać izolacji emocjonalnej ani społecznej. Nauczymy się lepiej korzystać z komunikatorów internetowych.

Spowolnienie działania zakładów przemysłowych, osłabienie ruchu lotniczego i kołowego sprawiły, że do atmosfery uwalniane jest znacząco mniej dwutlenku węgla. Nie wiadomo, jak długo to potrwa, jednak zahamowanie efektu cieplarnianego jest korzystne nie tylko dla planety, lecz i dla nas wszystkich.

Teraz, kiedy jest nam wszystkim trudno, warto myśleć w szerszej perspektywie. Mamy szansę stać się zdrowsi, być w lepszych relacjach z ludźmi i żyć w lepszym środowisku naturalnym, a więc szczęśliwsi. A gdy obecnie jest nam ciężko na sercu, warto pomyśleć o tych milionach nieznanych ludzi, z którymi dzielimy to związane z epidemią doświadczenie. Nie jesteśmy sami. Inni są w podobnym położeniu i mogą czuć się podobnie jak my.

Epidemia stanowi wyzwanie nie tylko dlatego, że chcielibyśmy w dobrej kondycji przetrwać ten ciężki czas. Każdy z nas może także zmienić coś wyjątkowego w swoim życiu. Zastanów się, co dobrego dla Ciebie osobiście wynika z tej szczególnej sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy.


dr Jarosław Klebaniuk, Instytut Psychologii UWr

Dodane przez: Agata Kreska

19 Mar 2020

ostatnia modyfikacja: 22 Cze 2020