Strona używa plików cookies więcej

Nauka

Jak wyglądało i brzmiało wrocławskie Boże Narodzenie?

Na pytanie postawione w tytule odpowiedź przyniosą niezawodni pracownicy Biblioteki Uniwersyteckiej. Zwykle znacie ich jako tych, którzy wypożyczają Wam książki, pomagają wypełnić rewersy albo syczą znacząco, gdy gadacie w czytelni. Tym razem sami są całkiem głośni.

Przygotowali niespodziankę – zebrali najciekawsze informacje na temat tego, co jedzono, pito i jak się bawiono w czasie świąt Bożego Narodzenia w niemieckim Breslau. Zupa z ikry? Jasne. Do tego inne frykasy. Poza informacjami historycznymi, zdigitalizowanymi materiałami archiwalnymi bibliotekarze pokazują też swoje ukryte talenty – znakomicie śpiewają. Jak? Zaprezentują Wam kilka kolęd w swoim wykonaniu.

Jarmark, prezenty, karp, pierniki i choinka – czyli święta Bożego Narodzenia w dawnym Wrocławiu

Z końcem listopada, jak co roku stanęły na rynku budy jarmarku bożonarodzeniowego, a to znak, że gwiazdka coraz bliżej. Czas pomyśleć o prezentach dla bliskich, choince, ozdobach na nią i świątecznym menu. Przygotowania do świąt pochłaniają bez reszty niejednego i niejedną z nas – niejeden i niejedna z nas wpada też z tej okazji w szpony szału zakupów. Nie nowość to jednak dla Wrocławia, bowiem tradycja przygotowań do świąt w naszym dzisiejszym pojęciu sięga drugiej połowy XVIII w. Wówczas to jarmark bożonarodzeniowy – zwany Kindelmarkt – stawał na rynku 13 grudnia, a mieszkańcy miasta zaspokajali większość potrzeb związanych z gwiazdką w miasteczku bud pod ratuszem. W tym czasie upowszechniła się nad Odrą świąteczna choinka, a ozdoby choinkowe należały do jednych z najważniejszych artykułów jarmarku. W XIX w. najwyżej cenione w mieście były jodełki z Galicji, a nie mniej chwalone przywożono z Kotliny Kłodzkiej i Karkonoszy. Gdy w domowej bali pływał już karp, a prezenty były już spakowane, w garnkach gotował się mak, a w półmiskach lądowały pierniki, którymi pachniały tradycyjnie święta Bożego Narodzenia w dawnym Wrocławiu.

Wigilijna wieczerza była od strony stołu najważniejszym dniem w roku. Wśród katolików obowiązywał post, którego nie praktykowali protestanci. W kulturze stołu nie utrwaliła się z tej okazji jedna „magiczna” liczba potraw wigilijnych – dla jednych było to 6, dla innych 7, 8, 9 lub 12, a wszystko zależało od tradycji rodzinnej. Jednak niezależnie od konfesji cały Wrocław rozpoczynał tę jedyną w roku ucztę kluską makową, a więc specjałem przygotowanym z warstw bułki maczanej w słodkim mleku przekładanych makiem. Pośród zup do najpopularniejszych należała zupa piwna, chlebowa, z grzybów i barszcz. W niektórych rodzinach podawano zupę z ikry. Katolicy przygotowywali zwykle na wigilię karpia w sosie polskim, zaś protestanci karpia w bulionie luterańskim. Ów bulion gotowano na ciemnym piwie z dodatkiem cukru, liścia laurowego, garści rodzynek, cebuli, soli i cytryny. Na stołach protestantów często pojawiał się dumny Henryk, a więc kiełbasa zbliżona do polskiej białej kiełbasy, podawana pieczona z cebulą, przy czym długość jej pęta mierzono w łokciach. Na wigilijnych stołach nie mogło zabraknąć kiszonej duszonej kapusty, grochu i grzybów, gotowanych w różnych wariantach i z różnymi dodatkami. Nadto kompotu i ciast, wśród których dominowały pierniki, jabłeczniki, makowce, drożdżówka z kruszonką i drezdeńska strucla bożonarodzeniowa.

Wigilia była też szczególnym świętem dzieci. Oczywiście z powodu prezentów. W pierwszej połowie XIX w. upowszechnił się zwyczaj pisania przez nie próśb o podarki do Jezuska, który je im przynosił. W oczekiwaniu na spełnienie wpatrywały się wieczorami w okna – panowało bowiem przekonanie, że gdy pojawi się w nim błysk, to znak od aniołka, iż dziecko było grzeczne i dostanie prezenty. Co ciekawe w dawnym Wrocławiu nie lądowały one pod choinką, a były wykładane na świąteczny stół, wpierw dopiero po pasterce, a z czasem zaraz po kolacji wigilijnej. Druga połowa stulecia przyniosła też ugruntowanie się zwyczaju pisania przez dzieci tzw. list życzeń, z których rodzice wybierali ten jeden najbardziej wymarzony prezent. Zgodnie z panującymi dawniej zasadami, świąteczne podarki były niespodzianką od rodziców i innych członków rodziny, które wynagradzały dzieciom ich zachowanie i pilność w nauce. Przynoszący prezenty św. Mikołaj pojawił się w kulturze świąt Bożego Narodzenia na gruncie wrocławskim z końcem XIX w. Wcześniej przynosił prezenty tylko 6 grudnia wkładając je najczęściej w skarpy lub do wystawionych przed drzwi pokoju buty.

W pierwszy dzień świąt u większości wrocławian lądowała na stole w porze obiadu potrawa zwana „śląskie niebo w gębie”, a więc wędzony boczek duszony w suszonych owocach, podawany z kluskami. Gdzie zaś nie gustowano w tym specjale królował drób pod wszelką postacią lub dziczyzna z zającami na czele, które podawano z gotowanymi ziemniakami i kiszoną duszoną kapustą. Na stołach królowały też ciasta oraz marcepany, do których zaparzano kawę oraz podawano wino. Wrocławskim zwyczajem świąteczny stół był udekorowany bukietem kwiatów. Z kolei rodziny mieszczańskie, jeśli nie stołowały się w domach, wybierały się w szerszym gronie na obiad do renomowanych restauracji. Dość długo obecnym w mieście zwyczajem były bale organizowane w wielu lokalach gastronomicznych na św. Szczepana. W drugiej połowie XIX w. stały się w mieście mniej popularne, lecz do wybuchu pierwszej wojny światowej przetrwały w przedmiejskich etablissement.

Drodzy nauczyciele akademiccy i drogie nauczycielki akademickie, studenci, studentki, pracownicy oraz pracownice Uniwersytetu Wrocławskiego. Święta Bożego Narodzenia są już tuż-tuż. Chcemy więc na chwilę porzucić szalony przedświąteczny ferwor i przez moment skupić się na was. Życzymy, aby tak wyczekiwany przez wszystkich świąteczny czas przyniósł wam pokój serca, radość i ukojenie. Niech mimo pandemii święta nie tracą swojego ducha miłości, bliskości i wsparcia. Oby wszystko to, co dalekie, stało się sobie bliskie, a zbliżający się wielkimi krokami kolejny rok pełen był szczęśliwych dni wartych zapamiętania. Tego życzymy i sobie, i wam. Wesołych świąt!

Tekst: pracownik BUWR Grzegorz SobelŻyczenia: pracowniczka BUWr Katarzyna Kwaśniak

Dodane przez: Tomasz Sikora

21 gru 2021

ostatnia modyfikacja: 3 sty 2022