Strona używa plików cookies więcej

Ludzie

Muzycznie i międzynarodowo

Orkiestra Międzynarodowych Studentów Uniwersytetu Wrocławskiego to unikalny w skali kraju projekt współtworzony przez młodzież z różnych zakątków świata, którzy jako miejsce studiów wybrali Uniwersytet Wrocławski. Aktualnie składa się z ok. 40 członków pochodzących z 25 krajów leżących na 5 kontynentach. Tym, co ich łączy, są studia na Uniwersytecie Wrocławskim i pasja do muzykowania. – Nasza Orkiestra to nie tylko forma spędzania kreatywnie czasu wolnego, muzykowania, promowania piękna różnych kultur, ale również pełna znaczenia metafora życia społecznego – mówią jej członkowie. O pomyśle, działaniu i planach rozmawiamy z Piotrem Gospodarczykiem, współzałożycielem i liderem orkiestry.

Ponoć Orkiestra powstała przez przypadek, to nie był zamierzony projekt?
Co roku uniwersyteckie Biuro Współpracy Międzynarodowej organizuje tzw. Orientation Days dla nowo przybyłych studentów z zagranicy. Podczas ceremonii przywitania organizuję muzyczną zabawę z udziałem publiczności i w październiku 2016 r., pod wpływem impulsu, zaprosiłem studentów na scenę. Razem stworzyliśmy małą orkiestrę grającą na bębnach pochodzących z różnych stron świata. Efekt był świetny, pociągnęliśmy za sobą całą publiczność. Po wszystkim podeszła do mnie Urszula Broda, kierowniczka Biura Współpracy Międzynarodowej, i powiedziała „musimy to kontynuować, zróbmy orkiestrę!”. Powiedziałem „pewnie”, bo w tym samym momencie wpadłem na ten sam pomysł. I tak się to zaczęło.

Czyli działacie od 2016 r.?
Tak, to druga edycja Orkiestry. Przez ten czas zaangażowało się w projekt ok. 40 osób, z pięciu kontynentów, dwudziestu kilku państw. Co roku przyjeżdżają nowi studenci, niektórzy są z nami pół roku, inni już prawie dwa lata. Dzięki tej corocznej rotacji ten projekt wciąż się zmienia, pokazuje nowe oblicze – nowe osoby to nowe osobowości, nowe talenty, nowe pomysły. W tym momencie gra z nami kilkanaście osób, które pochodzą z Indii, Ekwadoru, Azerbejdżanu, Maroka, Zimbabwe, Uzbekistanu… To orkiestra dla studentów–cudzoziemców, którzy przyjechali na UWr w ramach programów takich jak Erasmus.

Gracie przede wszystkim na instrumentach perkusyjnych?
Pełna nazwa orkiestry to University of Wrocław International Students Drums and More Orchestra. To wskazuje, że przede wszystkim gramy na bębnach – i to celowy zamysł. Gramy na bębnach z różnych kultur świata – mamy brazylijskie surda, afrykańskie djembe, kubańskie kongi, darbuki, table z Indii… Ta różnorodność odzwierciedla też pochodzenie członków orkiestry. Oni reprezentują różne kultury, różne części świata. Z drugiej strony bębny to instrumenty, które są proste, nie wymagają aż tak wielu zaawansowanych umiejętności, może na nich z powodzeniem zagrać każdy bez szczególnego przygotowania muzycznego, są dla wszystkich. Podobnie jak nasz projekt.

Czyli nie macie kryteriów przyjęcia?
Nie, projekt jest kierowany do wszystkich. Oczywiście, jeśli ktoś ma jakiekolwiek doświadczenie muzyczne albo talent, to jest jak najbardziej mile widziany, bo to podnosi jakość występów. Ale całe założenie jest takie, że on jest skierowany dla każdego. Ok. 30 proc. członków orkiestry miało jakieś wcześniejsze doświadczenie muzyczne, grają na różnych instrumentach: gitarze, pianinie, ukulele, flecie, śpiewają, ale dla większości to pierwsze takie doświadczenie w życiu. Nie przeszkadza nam to jednak tworzyć zgranej orkiestry bębnów. W występach biorą też udział soliści, np. Sai z Indii przygotowuje utwór Fryderyka Chopina, którym chce uhonorować wizytę w Polsce, ale który też po prostu mu się podoba.

Czyli jesteście otwarci na wszystkich, bez względu na upodobania czy rodzaj talentu. A nie trzeba mieć słuchu muzycznego, poczucia rytmu?
Z poczuciem rytmu jest tak, że tylko kilka procent populacji może mieć z nim problem, to się zdarza wyjątkowo rzadko. Ci, którzy chcą, mogą z nami grać, choćby na kołatce czy kiju deszczowym. Zresztą Orkiestra ujawnia talenty nie tylko muzyczne. Taeli z Zimbabwe był kiedyś DJ-em, a my odkryliśmy w nim talent showmana. Podczas koncertu bożonarodzeniowego był mistrzem ceremonii, miał świetny kontakt z publicznością. Ja nabyłem takich umiejętności podczas długoletniej pracy z ludźmi, a on to po prostu ma, a muzycznie zazwyczaj jest „schowany”.

Jaki macie repertuar?
Repertuar staramy się zmieniać co roku. Zawsze proszę uczestników, by przygotowali jakieś utwory etniczne, z ich stron, by mogli zaprezentować kawałek swojej kultury podczas koncertów. Proszę ich też, by przygotowali coś, co po prostu lubią. I na przykład María z Ekwadoru na nasz bożonarodzeniowy koncert przygotowała tradycyjną polską kolędę, którą zaśpiewała po polsku. I to jest trzeci klucz – zachęcam ich, by spróbowali zaśpiewać albo przygotować polski utwór. W tym roku Andrejos z wysp Tonga, który śpiewa i gra na gitarze, wystąpił z utworami Dżemu i Wojciecha Młynarskiego. Uwieczniliśmy te występy, można je znaleźć na naszej stronie internetowej uwiorchestra.com. Chcemy być uczciwi, więc udostępniamy tam także nie najlepsze wykonania, ale chcemy uhonorować pracę także osób o mniejszym talencie – to nie są przecież profesjonaliści. Podczas koncertów na żywo atmosfera jest świetna, a publika sporo nam wybacza, wie, że to jest projekt tworzony w większości przez amatorów. Zresztą nie mamy zbyt wiele czasu na przygotowanie się do występów – studenci są tu w końcu przede wszystkim po to, żeby się uczyć.

Wspominał Pan o koncertach, proszę opowiedzieć, co dokładnie robi orkiestra?
Co roku dajemy dwa koncerty, skierowane do uniwersyteckiej społeczności międzynarodowej. Jeden to Christmas Concert, drugi odbywa się w pierwszy dzień wiosny. W 2017 r. odwiedziliśmy także jedną z największych szkół podstawowych we Wrocławiu i tam zagraliśmy koncert dla dzieci, muzykowaliśmy także z nimi. Dzieci mogły porozmawiać z członkami orkiestry. To było dla nich bardzo ciekawe doświadczenie, tym bardziej, że studenci byli ubrani w stroje ludowe ze swoich krajów, dzieci miały więc okazję zobaczyć kawałek innej kultury. To także lekcja tolerancji, otwartości i szacunku, co jest szczególnie ważne w czasach, w których żyjemy obecnie. Wierzę, że po takim spotkaniu spojrzą one inaczej na osobę czarnoskórą, muzułmanina czy kobietę w chuście. Także dla studentów było to cenne spotkanie, mogli bowiem zobaczyć polską szkołę, sprawdzić, jak najmłodsi reagują na ich twórczość, dali mnóstwo autografów (śmiech).

Staram się co roku zaprosić jakiegoś ciekawego gościa. W zeszłym roku przyjechał do nas Bodek Janke, to jest muzyk jazzowy, na stałe mieszkający w Niemczech. Wraz ze swoim zespołem zagrał koncert specjalnie dla nas, zorganizowaliśmy warsztaty rytmiczno-muzyczne, uczyliśmy się rytmów z różnych stron świata. Nasza orkiestra miała możliwość poznania i pracy z kimś, kto reprezentuje swoją sztuką naprawdę światowy poziom. W tym roku spotkamy się z Zofią Dzik, prezeską fundacji Humanites w Polsce, kobietą biznesu, która zasiada w radach nadzorczych. Może to nie jest oczywiste, ale działalność w orkiestrze oprócz tego, że daje możliwość kreowania rzeczywistości, pokazania swojej kultury, uczy także niesamowitej współpracy na gruncie międzynarodowym. Podczas pracy w orkiestrze jest cała paleta sytuacji, które pokazują różnorodność wynikającą z różnych kręgów kulturowych i wymagają rozwiązywania problemów powstałych na takim gruncie. Musimy także pracować ze sobą w warunkach czasem dość trudnych, jesteśmy mocno ograniczeni czasowo, czasem pracujemy przez Skype’a czy Facebooka. Czasami próby trwają od 18.00 do 22.00, a oni są po całym dniu nauki, zmęczeni, łatwo wtedy o kłótnie. Ale te wszystkie umiejętności, które nabędą podczas tego projektu, bardzo zaprocentują, przede wszystkim w ich przyszłym życiu zawodowym. Jeśli ktoś nauczy się pracować w tak trudnych, ograniczonych warunkach, tworząc coś kreatywnego z ludźmi pochodzącymi z pięciu kontynentów, to poradzi sobie potem z wieloma wyzwaniami. Ta praca zaowocuje. Stąd pomysł, żeby zaprosić Zofię Dzik, by opowiedziała, że to, czego się tu uczymy, naprawdę ma głębszy sens, że to nie tylko zabawa, nie tylko spędzanie czasu wolnego w twórczy sposób.

Jakie są najbliższe plany orkiestry?
Przed nami koncert wiosenny, wizyta w jednej ze szkół średnich, chcemy wybrać się do szkoły podstawowej, a także zorganizować wydarzenie dla istniejącej we Wrocławiu społeczności International Friends of Wrocław, zrzeszającej ludzi, którzy przyjechali z zagranicy do pracy do Wrocławia. Oni bardzo nas dopingują, byśmy zagrali na żywo przed szerszą publicznością. Chcemy więc zwrócić się do władz Wrocławia z prośbą o udostępnienie miejsca, w którym moglibyśmy dać taki koncert. Czeka nas także spotkanie z liderami oświaty, dyrektorami szkół i instytucji edukacyjnych, a w ramach programu APLO fundacji Humanites chcemy kontynuować współpracę ze szkołami. W tym roku podczas Global Studies Ceremony, wręczania dyplomów, gdzie orkiestra się świetnie spisała, przygotowaliśmy występ z całą publicznością. Wytworzyła się fajna energia, byli tam przedstawiciele rożnych światowych uczelni, wieść o nas poszła w świat, była to także świetna promocja UWr. Podobny efekt dało także wydarzenie zorganizowane dla wszystkich biur współpracy międzynarodowej z uczelni z całej Europy – były m.in. warsztaty i uroczyste spotkanie w Ogrodzie Botanicznym, pojawiły się pomysły jakieś szerszej współpracy. My mamy wiele innych pomysłów, ale musimy pamiętać, że orkiestra jest tylko częścią życia studentów, oni muszą się przecież także uczyć i zaliczać egzaminy. Na razie więc spotykamy się co dwa tygodnie, przed koncertami to są długie próby, siedzimy, aż coś wypracujemy. Staramy się to dozować, sporo pracować zdalnie. María i Gulshan przygotowują teraz swoje wystąpienia same, my potem zastanawiamy się, jakie instrumenty pasują, czy to ma być wykonanie solo, czy z całą
orkiestrą, czy może z chórem. Byłoby fajnie, gdyby przed ich wyjazdem udało się wejść do studia i nagrać coś małymi kosztami, by mieć taką materialną pamiątkę. Może napiszemy jakiś tekst o Wrocławiu i wspólnie zaśpiewamy? To są pomysły, które są na razie w fazie dojrzewania. Umyślnie nie chcę angażować muzyków z zewnątrz, którzy mogliby podnieść poziom muzyczny tego projektu, bo to nie o to przecież chodzi. Mamy studentów, ja daję im instrumenty, dzielę się moim doświadczeniem tak, aby oni już sami tworzyli utwory, aranże itd. Ja chcę rozbudzać w nich kreatywność, angażować do współpracy, sprawić, by poczuli się razem małą wspólnotą. Aby został w nich ślad, który zapamiętają do końca życia.

Dziękuję za rozmowę.

Piotr Gospodarczyk – z wykształcenia ekonomista, pedagog, trener biznesu, z zamiłowania muzyk. Od ponad 10 lat prowadzi działalność kulturalno-rozrywkową, szkoleniową i edukacyjną, wprowadzając uczestników w doświadczenia muzykowania w orkiestrach instrumentów perkusyjnych wielu kultur świata. Organizuje interdyscyplinarne warsztaty-wykłady-wydarzenia dla kadr menadżerskich, członków zarządów firm oraz nauczycieli, tworzy autorskie programy edukacyjne dla dzieci i młodzieży. Prowadzi wrocławską Szkołę Rytmu.

Rozmawiała Agata Kreska

Dodane przez: Agata Kreska

22 Lut 2018

ostatnia modyfikacja: 2 Mar 2018