Strona używa plików cookies więcej

Nauka / Wydarzenia

Nie jest wesoło, czyli Polaków praca w pandemii COVID-19

O tym, jak się pracuje podczas pandemii, jak związki zawodowe mają się do wielkiej polityki i czy Polak poradzi sobie w każdej sytuacji, rozmawiamy z dr. hab. Adamem Mrozowickim, prof. UWr.

Na projekt „COV-WORK: Świadomość społeczno-ekonomiczna, doświadczenia pracy i strategie radzenia sobie Polaków w kontekście kryzysu post-pandemicznego” (UMO-2020/37/B/HS6/00479) badacze otrzymali grant w wysokości 1 207 277 zł z Narodowego Centrum Nauki. Przy projekcie współpracują naukowcy z Wydziału Nauk Społecznych UWr oraz Kolegium Ekonomiczno-Społecznego Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie. UWr jest liderem tego przedsięwzięcia, a kierownikiem po stronie lidera jest dr hab. Adam Mrozowicki, prof. UWr z Instytutu Socjologii, kierownik Zakładu Socjologii Ogólnej, z którym rozmawiamy na temat nagrodzonego projektu.

Opowiedz, proszę, o projekcie.

– Postawiliśmy sobie za cel zbadanie tego, w jaki sposób doświadczenie kryzysu społeczno-gospodarczego wywołanego pandemią COVID-19 wpływać będzie na trwałość i przemianę myślenia Polaków o gospodarce i społeczeństwie. Chcemy sprawdzić, w jaki sposób sytuacja kryzysowa oddziałuje na świadomość ekonomiczną i strategie życiowe Polaków pracujących, szczególnie tych zatrudnionych w „newralgicznych” branżach – edukacji, opiece zdrowotnej i pomocy społecznej oraz logistyce.

Podstawową naszą hipotezą jest przekonanie, że pandemia zadziałała jako akcelerator przemian, które były obserwowane już wcześniej. Twierdzimy, że pandemia będzie wzmacniała raczej negatywne tendencje na rynku pracy – prekaryzację i niepewność zatrudnienia. Przyspieszy ona zarazem automatyzację i cyfryzację pracy, co może mieć wydźwięk pozytywny. Nie pójdziemy jednak w kierunku socjalno-osłonowym. Zaproponowane przez rząd „tarcze antykryzysowe” wyraźnie w większym stopniu wspomagają pracodawców, w mniejszym zaś pracowników, szczególnie tych na umowach cywilnoprawnych czy samozatrudnionych. Ich znaczenie dla innowacji społecznych, np. w zakresie tworzenia zielonych, niskoemisyjnych miejsc pracy wydaje się ograniczone.

W jaki sposób zbadacie te zmiany?

– Przeprowadzimy badania ilościowe z wykorzystaniem technik CATI i panelowe badania kwestionariuszowe – w roku 2021 i 2023 – na 1200 osób w pierwszej, oraz co najmniej 600 w drugiej próbie. Zrobimy badania biograficzne – będziemy zbierać historie życia ludzi pracujących w interesujących nas branżach – mamy przewidzianych 90 wywiadów biograficznych, to są rozległe badania, uzyskamy kilka tysięcy stron transkrypcji. Przeprowadzimy też badania fokusowe, grupowe o charakterze „foresightowym” – chcemy sprawdzić, w jaki sposób pracownicy i kadra zarządzająca w tych branżach wyobrażają sobie przyszłość po pandemii. Zajmiemy się też krytyczną analizą dyskursu, czyli sprawdzimy, w jaki sposób media przedstawiały znaczenie pandemii dla gospodarki i rynku pracy, szczególnie w tych trzech, interesujących nas branżach. W zasadzie moglibyśmy na podstawie tego projektu napisać podręcznik metodologiczny [śmiech].

Opowiedz jeszcze o waszym naukowym partnerze, Szkole Głównej Handlowej.

– Zespół z SGH od lat 80. zajmuje się badaniem mentalności społeczno-ekonomicznej, czyli wyobrażeń na temat gospodarki dobrze urządzonej. W projekcie zajmą się więc świadomością społeczno-ekonomiczną, my natomiast badaniami biograficznymi i krytyczną analizą dyskursu; badania focusowe będą „wspólne”. Najprościej rzecz ujmując, oni zajmą się badaniami ilościowymi, a my jakościowymi. Naukowcy z SHG są przede wszystkim ekonomistami i dzięki temu to jest projekt faktycznie interdyscyplinarny. W projekt mamy też wpisanego jeszcze jednego partnera – zespół „ResPecTMe” prof. Valerii Pulignano, która otrzymała grant ERC Advanced Grant. Wspólnie piszemy teraz o sytuacji kurierów w sytuacji pandemii.

Skąd w nazwie projektu pojawia się „postpandemia”? Macie optymistyczne podejście…

– Pisząc projekt, nie wiedzieliśmy, jak będzie się zmieniała rzeczywistość – narzędzia prognostyczne nie zawsze się sprawdzają, sytuacja zaskoczyła nas wszystkich, choć może naukowców mniej niż rząd [śmiech]. My traktujemy zjawisko kryzysu jako zjawisko rozciągnięte w czasie. Pojęcie „postpandemiczności” pozwala spojrzeć w przyszłość i zastanowić, na ile zjawiska, które pojawiły się w czasie pandemii, zostaną z nami na dłużej. Tam, gdzie się dało, zaplanowaliśmy badania jako podłużne, panelowe, żeby w pełni wykorzystać ten czteroletni okres, jaki mamy w ramach projektu finansowanego przez NCN i mieć możliwość zobaczenia, jak strategie życiowe badanych oraz ich świadomość społeczno-ekonomiczna rozwijają się w czasie. Myślimy też o okresie, kiedy pandemia będzie wygasała. A nas nie interesuje przecież kryzys zdrowotny tylko społeczno-gospodarczy.

Prognozy dla Unii Europejskiej przewidują, że poziom wzrostu gospodarczego, który był przed pandemią, powróci najszybciej w 2022 roku. Nas jednak w mniejszym stopniu interesuje sama recesja czy wzrost bezrobocia, który zresztą nie jest aż tak duży, ale pogorszenie się jakości pracy, np. intensywności pracy, czasu pracy, form zatrudnienia, wynagrodzeń czy relacji między życiem zawodowym i pozazawodowym. Pogarszanie się jakości pracy, a zatem proces prekaryzacji, dotyka nie tylko osób, które nie z własnego wyboru pracują w ramach umów cywilnoprawnych i na fikcyjnym samozatrudnieniu, ale też stabilnie zatrudnionych. W sytuacji względnie niskiego bezrobocia, groźba prekaryzacji jest równie niepokojąca, co niegdyś perspektywa utraty pracy.

Jakość pracy w pandemii spada – subiektywnie i obiektywnie. Psuje się nasz work-life balance, dochodzi do wyraźnej intensyfikacji pracy wśród tych, którzy ją mają. Pojawiły się nowe podziały związane z narażeniem na ryzyko zdrowotne wśród osób, które nie mogą pracować zdalnie. W czasie pandemii spadły płace realne. Utrzymamy nasze miejsca pracy, ale po pandemii, jeśli nic się nie zmieni, nie nastąpi jakiś kontrruch, to te miejsca będą gorszej jakości.

Można liczyć na pojawienie się takiego kontrruchu?

– Ten projekt jest kontynuacją wcześniejszego „Młodzi pracownicy prekaryjni w Polsce i Niemczech: socjologiczne studium porównawcze warunków pracy i życia, świadomości społecznej i aktywności obywatelskiej”, finansowanego również przez NCN w konsorcjum UWr i SGH. Prof. Juliusz Gardawski, kierownik projektu, przeanalizował raz jeszcze wyniki badań i stwierdził, że najbardziej wyraźne są orientacje określane jako propracownicze, w tym np. gwarancje zatrudnienia na umowę o pracę dla tych, którzy takich umów oczekują. Z jednej strony pogarsza się jakość rynku pracy, ale z drugiej strony, mimo że wśród Polaków widać sporo postaw bardzo liberalnych ekonomicznie, to jednak zaczynają oni, szczególnie młodzi, myśleć także prosocjalnie. Nazwaliśmy ten sposób myślenia wizją narodowego kapitalizmu prorozwojowego i wydaje nam się, że w wyniku pandemii on będzie wzrastać. Dochodzi zatem do rozbieżności między oczekiwaniami większych regulacji ze strony państwa a procesami deregulacji, które zachodzą w realnie istniejącej gospodarce. A rozbieżność może rodzić napięcie. I to też chcemy zbadać w ramach naszego projektu.

Pracownik w masce na maszynie drogowej
fot. Pixabay

Czy trudno się bada obecną sytuację? Ludzkość współcześnie ma pierwszy raz do czynienia z taką pandemią.

– Tak, to jest coś nowego. Ale w Polsce z pełzającym kryzysem na rynku pracy mamy do czynienia od 30 lat. „Pełzający” kryzys to taki, który oswoiliśmy. Współcześnie nie polega na wskaźnikach recesji, tylko na procesach związanych z prekaryzacją. Polska przez lata była krajem, gdzie jedna trzecia pracowników pracowała na umowach czasowych – to najwyższy wskaźnik w Unii Europejskiej. Myśmy znormalizowali tę sytuację, nie sprzeciwiając się jej otwarcie prawie w ogóle.

Paradoksalnie było nam więc łatwiej poradzić sobie w sytuacji, którą zrodziła pandemia? Polacy po prostu wykorzystali swój talent, że pokombinujemy i damy radę?

– Tak, to jest nasz kapitał biograficzny, czyli mentalny zasób, który wynosimy z naszych przeszłych doświadczeń. Pozwala on nam radzić sobie i być odpornym, a według ostatnio modnego pojęcia – posiadać umiejętność rezyliencji. To znaczy, że pod wpływem czynników zewnętrznych uginamy się, ale nie łamiemy i wracamy do punktu wyjścia.

Taką zbiorową rezyliencję my, Polacy, nabyliśmy. Najpierw w wyniku doświadczenia terapii szokowej tzw. planu Balcerowicza, potem długiej transformacji, która pogorszyła jakość pracy wielu kategorii społecznych. Kryzys pandemiczny jest więc kolejną cegiełką do kryzysów, z którymi już sobie radziliśmy. Nie jest to zbyt optymistyczna wizja…

Ale jednak wnosi odrobinę optymizmu. Bo na pierwszy rzut oka, to w tych badaniach nie widać nic dobrego dla zwykłych pracowników. Utrata miejsc pracy w wyniku automatyzacji, kontrola pracy przez algorytmy sztucznej inteligencji, prekaryzacja… Pandemia to wszystko przyśpieszyła?

– Kryzys jest akceleratorem tych zmian. Jest momentem, kiedy następuje nie tyle rewolucja na rynku pracy, nie załamanie i powrót do stanu poprzedniego, ale pogłębienie trendów, które obserwowaliśmy już wcześniej. Trendów związanych nie tylko ze zmianami organizacji pracy, ale i naszymi strategiami radzenia sobie z kryzysem. Myślę, że uda nam się uchwycić zmiany w świadomości społecznej.

Czyli kryzys odbija się jednak w sposobach myślenia Polaków? Wspominałeś o pełzającym kryzysie na rynku pracy, któremu otwarcie się nie sprzeciwialiśmy.

– Świadomość społeczna będzie zmieniać się w wyniku kryzysu, w szczególności ze względu na to, że nasze doświadczenia indywidualne mogą się sumować w doświadczenia zbiorowe. Bo okazuje się, że państwo nie odpowiada na nasze potrzeby w czasie kryzysu, a pracodawca nie przygotowuje nas, byśmy sobie z kryzysem byli w stanie poradzić. To nie jest tylko polskie doświadczenie. Z badań robionych w Unii Europejskiej wynika, że mniej niż połowę pracowników pracodawca wyposażył odpowiednio do pracy zdalnej. Rośnie świadomość, że oczekiwania od nas w miejscu pracy są wysokie, ale my nie jesteśmy w stanie im sprostać. Musi więc dojść do zmiany.

Myślisz, że z tej świadomości może wyłonić się ruch faktycznego nacisku na pracodawców?

– Postawiliśmy hipotezę, że możemy spodziewać się oswajania niepewności, ale też będą pojawiać się ogniska oporu. Pytanie, czy z tych ognisk utworzy się siła nacisku? Spodziewam się, że to nie będą izolowane ruchy w obszarze opieki zdrowotnej czy pracy socjalnej, ale bardziej ogólne poczynania domagające się działań osłonowych. Bo pandemia pokazuje, że rynek nie jest w stanie sam się wyregulować w warunkach kryzysowych. Potrzebna jest wyraźna i sensowna interwencja państwa i dialog społeczny. Dialog nie tylko jako dialog obywatelski, ale w tym „twardym” sensie, czyli dialogu między związkami zawodowymi, organizacjami pracodawców i państwem, który w Polsce „leży” od wielu lat.

Myślę też, że jeśli chodzi o zmiany na rynku pracy, możemy spoglądać z nadzieją na młode osoby. To nie jest przypadek, że we wciąż trwających protestach [po ogłoszeniu orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego w sprawie zaostrzenia prawa do aborcji – przyp. red.] biorą udział przede wszystkim młode kobiety. Z wcześniejszych badań wiemy, że one są bardziej prodemokratyczne i prosocjalne.

Bardzo im współczuję szczególnie w kontekście rynku matrymonialnego…

– Statystycznie rzecz ujmując, młodzi mężczyźni są po drugiej stronie. Mniej prodemokratyczni, mniej socjalni, korwinowscy… Oczywiście ruchy kobiece zaczynają od praw reprodukcyjnych, ale te prawa są powiązane z nierównościami społecznymi, sposobem organizacji życia zawodowego…

Możliwe więc, że ogniska oporu np. w szpitalnictwie połączą się z protestami ulicznymi w kwestii praw reprodukcyjnych, protestujący znajdą wspólny mianownik i wspólną sprawę. Inaczej trudno sobie wyobrazić szansę na zmianę społeczną. Tym bardziej, że dla młodych ludzi związek zawodowy to jest odległa mentalnie rzeczywistość, a bliższa jest im mobilizacja oddolna, wokół rzeczy, które bezpośrednio ich dotyczą.

Badanie koronawirusa
fot. Pixabay

Dlaczego w tym projekcie badacie też związki zawodowe? To jest temat chyba dość niszowy, w Polsce uzwiązkowienie jest niskie.

– W mojej karierze naukowej zawsze zajmowałem się tematami niszowymi [śmiech]. Rozwój zbiorowych stosunków pracy to jest obszar głównych zainteresowań naukowych moich i dr. Jana Czarzastego, kierownika projektu po stronie SGH. Jesteśmy bardzo głęboko przekonani, że zbiorowe stosunki pracy to jest podstawa demokracji. Nie ma demokracji „politycznej” bez demokracji w miejscu pracy. Cały zachodni system demokratycznych państw dobrobytu miał swój solidny fundament w postaci instytucjonalizacji zbiorowych stosunków pracy, czyli unormowania relacji między pracodawcami a pracownikami. Pozwoliło to na artykulację niezadowolenia i negocjację interesów pracowników, tworzenie paktów społecznych i układów zbiorowych w pracy.

Istotne jest dla nas zbadanie, jak kryzys jest zarządzany – i czy w ogóle – na poziomie zbiorowych stosunków pracy, bo jesteśmy przekonani, że obserwując relacje między pracownikami, pracodawcami a państwem, jesteśmy w stanie zdiagnozować kondycję naszego życia politycznego w kraju. To są naczynia połączone. Nam się wydaje w Polsce, że ponieważ kryzys pandemiczny nas zaskoczył, to to jest naturalne, że „tarcze antykryzysowe” nie były konsultowane. Tymczasem w większości krajów Europy Zachodniej związki zawodowe i organizacje pracodawców brały udział w negocjowaniu rozwiązań antykryzysowych.

„Wielka” polityka jest odzwierciedleniem tego, czy pracownicy mają, czy też nie, dobrze ukształtowane kanały artykulacji swoich interesów. I będziemy mieli do czynienia z tym większym autorytaryzmem i populizmem w sferze politycznej, im mniej zorganizowani będą pracownicy i im mniej będą mieli szans na wyrażanie swoich oczekiwań wobec pracodawców poprzez dialog społeczny i rokowania zbiorowe. David Ost, mój mistrz i dobry kolega, mówi, że jeżeli ludzie nie są w stanie artykułować swoich interesów ekonomicznych językiem ekonomii, to zawsze pojawi się ktoś, kto będzie twierdził, że przyczyną ich problemów nie jest to, że np. ktoś oszczędza na ich wynagrodzeniu, ale istnienie lobby etnicznego, związanego z seksualnością itd., itd.

Nie przesadzasz? W końcu można powiedzieć: „masz pracę, dostajesz za nią pieniądze, o co jeszcze ci chodzi? Możesz wziąć udział w wyborach raz na cztery lata, czego jeszcze oczekujesz?”.

– To jest bardzo liberalna wizja naszego funkcjonowania w stosunkach pracy, która zakłada, że jest to rodzaj ekwiwalentnej wymiany, na której korzystają w równym stopniu obie strony. Ja takiej wizji nie podzielam, te stosunki są asymetryczne. Z kolei jeśli mówimy, że proceduralna demokracja jest wystarczającym fundamentem demokracji i życia społecznego to przyjmujemy taką wizję, że historia się właściwie skończyła. Po 30 latach – bo tyle upłynęło od czasu, kiedy Francis Fukuyama sformułował tezę, że mamy koniec historii – wiemy, że to po prostu okazało się nieprawdą.

Wychodzę z takiego rozumienia obywatelstwa – i to nie jest nic nowego na gruncie nauk społecznych – które zakłada, że prawa obywatelskie muszą realizować się nie tylko w wymiarze politycznym i cywilnym, ale i socjalnym. I bez praw socjalnych – realizowanych przecież w miejscu pracy – nie zadbamy o pozostałe.

Wspominałeś o świadomości społeczno-ekonomicznej. Czy masz już jakieś obserwacje na temat samopoczucia Polaków podczas pandemii COVID-19? Czy czują się zaopiekowani, czy pozostawieni sami sobie?

– Jest za wcześnie, gdyby tego typu wnioski formułować. Wydaje mi się, że poczucie opuszczenia przez instytucje jest na tyle głębokie, że w dalszym ciągu będzie się odzwierciedlało w świadomości w warunkach pandemii. Na poziomie anegdotycznym – jestem w stanie powiedzieć, że tak właśnie jest, ale ja jestem empirykiem. Daj nam to zbadać, to ci powiem [śmiech].

Dobrze, wrócimy do tego za kilka lat. A czy jest szansa na jakiś optymistyczny wniosek na koniec naszej rozmowy?

Optymistyczna prognoza jest taka, że komponent propracowniczy świadomości społecznej, o którym mówi prof. Gardawski, w wyniku pandemii się zapewne wzmocni. Że ludzie, którzy czują się pozostawieni sami sobie, którzy nie „łapią się” na pomoc w ramach „tarcz antykryzysowych”, przestaną normalizować swoją prekaryjność i zaczną myśleć o swoich problemach indywidualnych jako problemach zbiorowych. Wiele zależy od tego, na ile istniejące organizacje i ruchy społeczne będą skłonne to niezadowolenie i sprzeciw zorganizować. I czy w naszym „hipermarkecie politycznym” znajdą się ruchy polityczne, które połączą postulaty demokratyzacji życia społecznego z postulatami socjalnymi. Pandemia może być nowym otwarciem. A świadomość zwykłych pracowników wzrasta.

Dziękuję bardzo.


Rozmawiała Agata Kreska

Adam Mrozowicki
fot. M. Marcula/UWr

Adam Mrozowicki (dr hab., prof. UWr) jest kierownikiem Zakładu Socjologii Ogólnej od października 2017 r. Stopień doktora nauk społecznych uzyskał w 2009 r. w Centrum Badań Socjologicznych na Uniwersytecie w Leuven (KU Leuven, Belgia). W 2016 r. uzyskał stopień doktora habilitowanego nauk społecznych w dyscyplinie socjologia, specjalność socjologia gospodarki na WNS UWr. Jego zainteresowania badawcze obejmują socjologię pracy, socjologię gospodarki, porównawcze badania nad zbiorowymi stosunkami pracy, badania nad prekaryzacją, krytyczny realizm społeczny oraz metodologię badań biograficznych. Jest autorem monografii “Coping with social change. Life strategies of workers in Poland’s new capitalism” (Leuven University Press, 2011), redaktorem 11 prac zbiorowych i numerów czasopism oraz ponad 60 artykułów i rozdziałów książkowych. W Uniwersytecie Wrocławskim kierował projektami badawczymi finansowanymi ze środków 7 Programu Ramowego UE, Dyrekcji Generalnej ds. Zatrudnienia, Spraw Społecznych i Włączenia Społecznego Komisji Europejskiej, Fundacji na Rzecz Nauki Polskiej i Narodowego Centrum Nauki. Przewodniczący Rady Dyscypliny Naukowej Nauk Socjologicznych UWr w latach 2019-2020 oraz na kadencję 2020-2024, wiceprzewodniczący Sekcji Socjologii Pracy i Oddziału Wrocławskiego Polskiego Towarzystwa Socjologicznego, członek redakcji Przeglądu Socjologicznego oraz Transfer: European Review of Labour and Research. Prywatnie miłośnik kotów, gór i jazdy na rowerze.

Dodane przez: Agata Kreska

22 grudnia 2020

ostatnia modyfikacja: 8 stycznia 2021