Strona używa plików cookies więcej

Badania / Ludzie / Nauka

Projekt Stefania. Jak działa magia nauki

W maju 2016 roku na trasie budowy drogi S3 niedaleko Gorzowa Wielkopolskiego przypadkiem natrafiono na niemal kompletny szkielet wymarłego nosorożca z rodzaju Stephanorhinus, który został nazwany Stefanią. Od tego czasu międzynarodowy zespół, w skład którego weszli naukowcy z Uniwersytetu Wrocławskiego, rozpoczął badania. O postępach prac w projekcie, działalności popularnonaukowej i przyszłości Stefanii rozmawiamy z dr. hab. Krzysztofem Stefaniakiem, kierownikiem projektu i Adamem Kotowskim z Zakładu Paleozoologii Uniwersytetu Wrocławskiego.

Stefania to odkrycie unikatowe na skalę europejską. Dzisiaj jesteście na półmetku prac w projekcie „Życie i śmierć wymarłego nosorożca (Stephanorhinus sp.) z zachodniej Polski w świetle interdyscyplinarnych badań paleośrodowiskowych”. Przypomnijcie, w jaki sposób szkielet nosorożca znalazł się na Uniwersytecie Wrocławskim.

Krzysztof Stefaniak: Wydobycie Stefanii z samego serca budowy drogi ekspresowej S3 było nie lada wyzwaniem. W trakcie budowy rozcięto wzgórze, które skrywało osady dwóch jezior, na powierzchni których utworzyły się torfowiska. Nasi koledzy z Państwowego Instytutu Geologicznego początkowo mieli jedynie pobrać próbki osadów, ale okazało się, że w międzyczasie robotnicy wydobyli szczątki dużego zwierzęcia.

Na teren budowy zorganizowano w sumie trzy ekspedycje. W trakcie dwóch z nich do naukowców z Państwowego Instytutu Geologicznego dołączył zespół dr hab. Renaty Stachowicz-Rybki z Instytutu Botaniki Polskiej Akademii Nauk z Krakowa, który pobrał próby paleobotaniczne. Próby z miejsca odkrycia pobrał również zespół profesora Krzysztofa Borówki z Uniwersytetu Szczecińskiego.

Pozostała najważniejsza część pracy – wydobycie kości. Badacze rozpoczęli eksplorację. Wkrótce natrafili na kolejne kości. Postanowili zabezpieczyć materiał i przywieźć do nas, do Zakładu Paleozoologii Uniwersytetu Wrocławskiego, żeby wykonać wstępną identyfikację. Udało nam się od razu określić, że szczątki należą do kopalnego nosorożca.

Badacze z Uniwersytetu Wrocławskiego również znaleźli się na miejscu wydobycia.

K. S.: Szybko zorientowaliśmy się, że przywiezione kości to unikatowe znalezisko i mięliśmy nadzieję, że znajdziemy ich więcej. W czerwcu 2016 roku byliśmy już na miejscu. Uzyskaliśmy odpowiednie zezwolenia i zaczęliśmy kopać. Pierwsze próby były bardzo zniechęcające. Po kilku godzinach kopania natrafiliśmy jednak na betonowy słup, który tkwił w kości ramiennej zwierzęcia. W ziemi zaczęły pokazywać się kości nadgarstka, nastopka i inne kości kończyn. Odkopaliśmy również większą część kręgosłupa. Po całym dniu pracy z wykopaliska zaczęła wyłaniać się czaszka. Niestety, w przeciwieństwie do bardzo dobrze zachowanych kości kończyn, czaszka była zgnieciona. Musieliśmy ją wyciągać w częściach. Nie udałoby się odkopać przyszłej Stefanii, gdyby nie pomoc inżyniera Jerzego Połomskiego, który udostępnił badaczom koparkę. Operator koparki pomagał nam ściągać nadkład, żeby wydobyć resztę szczątków kostnych. My używaliśmy małych kilofów, łopat i młota pneumatycznego, który rozdrabniał twardy osad.

Drugiego dnia wydobyliśmy jeszcze kilkanaście kości. Odnaleźliśmy również kość kopalnego daniela. Materiał został przewieziony do Wrocławia.

Po przewiezieniu wydobytych kości nosorożca do Zakładu Paleozoologii UWr rozpoczęły się szczegółowe badania.
Po przewiezieniu wydobytych kości nosorożca do Zakładu Paleozoologii UWr rozpoczęły się szczegółowe badania. Na zdjęciu Urszula Ratajczak z Zakładu Paleozoologii UWr, naukowiec z zespołu badającego szkielet Stefanii, Fot. Magdalena Marcula/UWr/CC BY 2.0

Rozpoczęliście szczegółowe badania.

K. S.: Najpierw stwierdziliśmy, że trzeba napisać projekt badawczy i zbadać profil nie tylko pod kątem samego nosorożca, ale odtworzyć warunki, w jakich powstało jezioro, w którym znalazła się Stefania. Mieliśmy do dyspozycji szczątki roślin, zwierząt (ryb, ślimaków, stawonogów) a także osady. Dzięki temu mogliśmy zrekonstruować warunki panujące wokół jeziora i w samym zbiorniku, czyli odtworzyć zmiany klimatu w przeszłości. Wiedzieliśmy, że analizy takiego materiału pozwolą nam na odtworzenie warunków środowiskowych, geologicznych i geomorfologicznych.

Dostaliśmy dofinansowanie z Narodowego Centrum Nauki na projekt „Życie i śmierć wymarłego nosorożca (Stephanorhinus sp.) z zachodniej Polski w świetle interdyscyplinarnych badań paleośrodowiskowych”. Projekt został podpisany w lutym 2018 roku. Stworzyliśmy międzynarodowy zespół. Znaleźli się w nim badacze z Polski, Hiszpanii, Włoch, Niemiec i Rosji.

Czy Stefania odkryła przed wami swoje tajemnice?

K. S.: Naszym celem było szczegółowe zbadanie profilu oraz jak najlepsze umiejscowienie i porównanie szczątków naszego nosorożca z innym materiałem tych kopalnych zwierząt. W międzyczasie, po wstępnych oględzinach, Adamowi Kotowskiemu udało się ustalić, że Stefania nie jest nosorożcem włochatym, jak pierwotnie sądziliśmy, ale reprezentantką kopalnego rodzaju Stephanorhinus.

Dokonaliśmy preparacji, zakonserwowania oraz pobrania prób z materiału kostnego. Wszystkie próby osadu zostały rozdysponowane wśród szerokiego grona specjalistów. W tej chwili jesteśmy na półmetku projektu. Część badań, np. szczątków ślimaków udało się już zakończyć, badania paleobotaniczne są już na ukończeniu, ale badania paleozoologiczne, czyli badania larw ochotkowatych, wioślarek, ryb, szczątków owadów cały czas są w toku. Kontynuujemy również szczegółowe badania szczątków kostnych. Kolejnym etapem prac będzie zebranie wyników wszystkich analiz.

dr hab. Krzysztof Stefaniak kierownik projektu „Życie i śmierć wymarłego nosorożca (Stephanorhinus sp.) z zachodniej Polski w świetle interdyscyplinarnych badań paleośrodowiskowych”
dr hab. Krzysztof Stefaniak kierownik projektu „Życie i śmierć wymarłego nosorożca (Stephanorhinus sp.) z zachodniej Polski w świetle interdyscyplinarnych badań paleośrodowiskowych”, Fot. Magdalena Marcula

Jaka jest specyfika pracy w tak dużym zespole rozrzuconym po całym świecie?

Adam Kotowski: Większość badaczy zaangażowanych w projekt zajmuje się bardziej środowiskiem życia nosorożca. Bardzo dużo pobranych prób, zostało rozesłanych między różne ośrodki badawcze i co jakiś czas udaje nam się, poza oczywiście kontaktem telefonicznym i elektronicznym, spotkać, przynajmniej z częścią tych zespołów, żeby skoordynować pracę.

Samym szkieletem nosorożca, poza zespołem z Zakładu Paleozoologii UWr, zajmują się głównie badacze z zagranicy. Przyjeżdżają do nas badać szczątki Stefanii, ale my również, w celu zdobycia materiału porównawczego wyjeżdżaliśmy do różnych jednostek muzealnych w Rosji, Włoszech, Niemczech, a także Wielkiej Brytanii. Stefania miała nawet okazję lecieć samolotem. Była badana w Muzeum Historii Naturalnej w Londynie. Miała również okazję być pokazywana szerokiej publiczności przy okazji różnych imprez popularnonaukowych, na przykład w Gorzowie Wielkopolskim, gdzie sporo dzieci miało okazję ją zobaczyć i poznać jej historię.

Adam Kotowski z Zakładu Paleozoologii UWr, naukowiec z zespołu badającego szkielet Stefanii
Adam Kotowski z Zakładu Paleozoologii UWr, naukowiec z zespołu badającego szkielet Stefanii, Fot. Magdalena Marcula/UWr/CC BY 2.0

Poruszyłeś kwestię, która jest nieodłączną częścią całego projektu, a jest to wasza działalność popularnonaukowa skierowana do dzieci, młodzieży, ale też do dorosłych pasjonatów nauki. Jak rozpoczęła się współpraca z Gorzowem Wielkopolskim i jak to się stało, że pikniki naukowe co roku przyciągają tłumy?

K. S.: Od zawsze mieliśmy takie marzenie, żeby nie ograniczać się w swoich działaniach do murów uczelni, ale żeby propagować naukę i niezwykłe odkrycie jakim jest Stefania w każdym miejscu, gdzie na działalność popularnonaukową jest zapotrzebowanie. Szczególnie bliski był nam Gorzów Wielkopolski, bo to przecież w okolicach Gorzowa wydobyliśmy szkielet.

Po konferencji prasowej, zorganizowanej na Uniwersytecie Wrocławskim, rozpoczęła się współpraca z władzami miasta Gorzowa Wielkopolskiego. Zdecydowaliśmy, żeby przy okazji Dni Gorzowa zorganizować Piknik Paleontologiczny połączony z sesją naukową. Przygotowaliśmy zajęcia plastyczne. Każde dziecko mogło z gipsu stworzyć figurkę nosorożca i go pomalować, spróbować swoich sił przy wybieraniu osadów jaskiniowych, zobaczyć pod mikroskopem, co jadł nosorożec i dotknąć kości Stefanii.

Frekwencja przerosła nasze najśmielsze oczekiwania. Na piknik przyszło ponad tysiąc Gorzowian. Podpisaliśmy list intencyjny o współpracy między władzami regionu lubuskiego, Gorzowa Wielkopolskiego i Uniwersytetu Wrocławskiego.

W kolejnym roku na drugim Pikniku Paleontologicznym powtórzyliśmy sukces. Okazuje się, że magia nauki działa a wiedza geologiczna i paleontologiczna jest wspaniałym magnesem, który przyciąga tłumy.

Piknik Paleontologiczny w gorzowskim Spichlerzu.
Piknik Paleontologiczny w gorzowskim Spichlerzu., Fot. Aleksandra Draus/UWr/CC BY 2.0

Jaka będzie przyszłość Stefanii?

K. S.: Moim zamiarem jest przede wszystkim stworzenie rekonstrukcji nosorożca. Mamy drukarkę 3D, na której drukujemy zrekonstruowane kości. Chcielibyśmy, żeby taki nosorożec 3D w oryginalnej wielkości stanął w Gorzowie Wielkopolskim. Zależy nam na tym, żeby rekonstrukcja Stefanii znalazła się również na Uniwersytecie Wrocławskim, na przykład w Ogrodzie Botanicznym.

Mamy także szersze plany stworzenia parku kenozoicznego w Gorzowie Wielkopolskim lub w jego okolicach. Mógłby on działać podobnie jak Jurapark Krasiejów.

Dzięki Stefanii chcemy rozwijać naszą pasję do popularyzowania nauki i pokazywać wyniki najnowszych badań w szkołach, oraz podczas Nocy Laboratoriów lub Dnia Odry. W przyszłym roku czeka nas kolejne wyzwanie – trzeci już Piknik Paleontologiczny w Gorzowie Wiekopolskim.

A.K.: Na zakończenie projektu chcemy wydać zbiór wszystkich informacji o Stefanii w formie monografii lub cyklu prac.

Rozmawiała Małgorzata Jurkiewicz

Zachęcamy do śledzenia postępów prac w projekcie na stronie Projekt Stefania.

Dodane przez: Małgorzata Jurkiewicz

25 Lis 2019

ostatnia modyfikacja: 26 Lis 2019