Strona używa plików cookies więcej

Wydarzenia

Przyszłość zależy od nas! [FOTORELACJA]

„Uniwersytet Wrocławski – przyszłość zależy od nas!” – tak zatytułował swoje przemówienie inauguracyjne rektor Uniwersytetu Wrocławskiego Przemysław Wiszewski. Poniżej przedstawiamy treść wystapienia oraz zapis video z inauguracji roku akademickiego.

Godność uniwersytetu

Od ponad 20 lat, każdego roku w tym dniu zadaję sobie to samo pytanie: dlaczego Uniwersytet? Zmienia się szczegółowy i osobisty kontekst tego pytania: dlaczego tu studiuję? dlaczego tu pracuję? dlaczego wspieram jego zarządzanie? Jest to pytanie o źródło znaczenia dla świata uniwersytetu w ogóle, a naszego Uniwersytetu w szczególności. Szczegółowe odpowiedzi na to pytanie były każdego roku odmienne, bo zmienia się świat wokół nas i my wraz z nim. Ale niezmienne pozostaje to, co stanowiło i stanowi dla mnie fundamenty naszej Wspólnoty. Jesteśmy po to, by wprowadzać wszystkich ludzi, a szczególnie naszych współobywateli w przyszłość. Kształcimy, by wyposażyć studentów w wiedzę o tym, co za chwilę (krótszą lub dłuższą) będzie sterowało życiem ludzkości i ułatwiać im odnalezienie swojej własnej drogi w tym świecie. Promujemy dyskusję i współpracę, by umocnić rolę racjonalności jako uniwersalnej drogi do porozumienia. Wreszcie, sumując te wszystkie zobowiązania, odpowiadamy nie tylko za popularyzację i transfer, ale także aktualizację podstawowych wartości kultury europejskiej. Każdy z tych celów jest równie ważny. Rezygnując z jednego z nich w imię krótkookresowych korzyści – finansowych, politycznych czy towarzyskich – nie tylko dewastujemy część Uniwersytetu. Przede wszystkim pozbawiamy naszych współobywateli szansy na rozumienie siebie i świata, na podejmowanie decyzji światłych i humanitarnych.

Tę misję możemy realizować dzięki zbudowanemu w epoce industrializacji, na oświeceniowym fundamencie, zaufaniu społeczeństw do nauki jako uniwersalnego języka pozwalającego zrozumieć i uczynić lepszym nasze życie. Ta misja nie może się jednak powieść, jeśli zapomnimy, że cokolwiek byśmy nie robili, robimy to nie dla siebie, ale dla tych, którzy nam ufają. Że nasza działalność ma wspierać człowiecze bycie w świecie. Nie może abstrahować od ludzkich emocji, wspomnień, pragnień. Zwłaszcza dziś możemy obserwować, jak negatywne skutki może mieć w krajach bogatych w technologię i opartych o globalną ekonomię negowanie znaczenia kultury, a szczególnie otwartości i racjonalności w życiu społecznym. Musimy to sobie jasno, z całą odpowiedzialnością powiedzieć: uniwersytet jest dziś jedyną instytucją, która może w zmiennej rzeczywistości zagwarantować trwanie i aktualizowanie najważniejszych idei i wartości europejskiej kultury – humanizmu wyrażającego się w wierze w potęgę ludzkiego rozumu, działającego dla dobra całej ludzkiej wspólnoty; bezwzględnej uczciwości, dającej prymat prawdy jako pola spotkania ponad emocjami i przekonaniami; oświeconego pragmatyzmu podkreślającego powiązanie wysiłków każdego z nas – z dobrem naszych współobywateli. Uniwersytet nie jest ani wieżą z kości słoniowej, zamkniętą dla świata wspólnotą marzycieli, ani zgromadzeniem biegłych w rzemiośle techników, dających recepty na każdą bolączkę rynku. Jego misją jest budowanie przyszłości w oparciu o dążenie do prawdy i do zrozumienia świata i siebie w nim jako wartości nadrzędnych, z zachowaniem świadomości uniwersalnej wartości humanistycznych fundamentów kultury europejskiej. Także w czasach, które temu nie sprzyjają.

Orszak ludzi ubranych w gronostaje idzie przez dziedziniec UWr

Czy jesteśmy w kryzysie?

Boaventura de Sousa Santos pisał w latach  90. ubiegłego wieku o głębokim kryzysie uniwersytetu. Jego zdaniem wynikał on z trudnej do pogodzenia roli z jednej strony ośrodka doskonałości ustanawiającego standardy kultury wysokiej i osiągnięć naukowych, a z drugiej miejsca produkcji praktycznej wiedzy i szkolenia wykwalifikowanej siły roboczej. Wskazywał, że w pogoni za technokratyzacją życia społecznego zakwestionowano rolę klasycznego uniwersytetu jako hegemona na rynku produkcji wiedzy. Santos widział kryzys legitymizacji uniwersytetu jako szczególnej rangi miejsca edukacji. Kryzys ten ze sprzeczności między dążeniem do wysokiej jakości przekazywanych wiedzy i umiejętności, a żądaniem demokratyzacji dostępu do społeczności akademickiej i pragmatycznego kształtowania treści nauczania – kosztem ich jakości. Wreszcie, nie mniej istotnym, zdaniem badacza, był kryzys instytucjonalny związany z niedającą się pogodzić sprzecznością między wolnością badań i nauczania a naciskiem na wydajność, produktywność i pragmatyzm w rozumieniu pracy na rzecz gospodarki.

Uniwersytet wobec rewolucji cyfrowej

Ton smutku i pesymizm w opisie funkcjonowania uniwersytetów zdaje się przybierać dziś na sile. Erozję tradycyjnych wartości uniwersytetu ma przyśpieszać dziejąca się na naszych oczach rewolucja cyfrowa. Uniwersytety nie opierają się nowym technologiom. Przeciwnie, włączają je coraz szerzej do swoich praktyk zarządczych, korzystają z nowych narzędzi w trakcie badań i nauczania. Ale skutki włączenia uniwersytetów w globalną zmianę wytwarzania i dystrybucji informacji nie są dla nas jasne. Nie zawsze widzimy klarownie, jak dalece dostęp do informacji przewartościowuje rolę uniwersytetu jako depozytariusza najwyższej jakości wiedzy i wzorców kultury. Społeczności uczestniczące w rewolucji cyfrowej wymuszają na uniwersytecie odpowiedź na kluczowe pytanie: jak widzi on swoją niszę w świecie przepełnionym informacją, skoro dostęp do najwyższej jakości publikacji, wykładów i dyskusji jest powszechny? Czy uniwersytety są w stanie zaproponować otaczającemu światu coś wyjątkowego, odmiennego od treści dostępnych cyfrowo, a w niedalekiej przyszłości – agregowanych zgodnie z profilem użytkownika przez algorytmy karmiące się jego aktywnością? To pytanie jest szczególnie istotne w przypadku uczelni państwowych. Czym chcemy uzasadnić korzystanie przez uniwersytet z danin publicznych w świecie, gdzie najwyższa jakość wiedzy jest dostępna o przysłowiowy jeden klik od użytkownika siedzącego przed ekranem w dowolnym miejscu?

Pytania te nabrały jeszcze głębszego znaczenia dziś, gdy epidemia wymusza, a czasami – niestety – zachęca do korzystania z kluczowej cechy cyfrowej komunikacji: redukcji przestrzeni wspólnego kontaktu. Nauczanie zdalne osłabia rolę interakcji społecznych w relacji między nauczanym i nauczającym, wychowywanym i wychowawcą, studentem i mistrzem, wreszcie – między samymi studentami. W świecie zdalnej edukacji bycie na uniwersytecie można sprowadzić do zanurzenia w strumieniu informacji zdepersonalizowanych i oderwanych od wspólnego tu i teraz. Co gorsza, z natury tej komunikacji i jej ograniczeń wynika, że jest ona w zdecydowanej większości jedno-, co najwyżej dwukierunkowa, podczas gdy w klasycznej dyspucie akademickiej powinna królować synergia – wielogłos zmierzający drogą uzgodnień, eksperymentów i negocjacji do wspólnego stanowiska. W ten sposób studenci poznają siebie, uczą się być w świecie społecznym, zdobywają narzędzia pozwalające im analizować otaczające ich morze informacji w atmosferze współpracy i zaufania.

Jednocześnie dla klasycznego uniwersytetu zdalne nauczanie może być dziś wsparciem. Redukuje ryzyko zakażeń w czasie epidemii, a po niej da szansę na uczestniczenie w pracy grupy w przypadku nieobecności na uczelni. To szczególnie ważne na przykład dla młodych matek, które chcą się kształcić lub pracować jako wykładowczynie nie rezygnując z obowiązków macierzyńskich. Komunikacja cyfrowa i cyfrowy obieg dokumentów ułatwiają, a dziś w ogóle umożliwiają funkcjonowanie zespołów badawczych, zwłaszcza międzynarodowych. Ale musimy być świadomi, że technologicznie nie dorośliśmy jeszcze do realizowania kluczowych wartości akademickiej dydaktyki z pomocą cyfrowej komunikacji. Cyfrowa rewolucja nie zagraża uniwersytetowi, jeśli będzie krytycznie z niej korzystać. Przeciwnie, może nam pomóc w chwili kryzysów, jak dzieje się to dziś. Jeśli będzie stanowić zagrożenie, to tylko wtedy, gdy przedłożymy naszą – pracowników i studentów – wygodę nad nasze powołanie.

Jak zatem, wobec opinii o kryzysie uniwersytetu i zagrożeniu rewolucją cyfrową, chcemy zdefiniować miejsce naszej wspólnoty, Uniwersytetu Wrocławskiego, we współczesności? Czy chcemy przede wszystkim kultywować nasze tradycje i rytuały? Wracać do przyzwyczajeń z nadzieją, że świat wokół nas się nie zmienia? Nie zgadzam się z taką postawą. Byłaby ona wyrazem zamknięcia, strachu  i kapitulacji wobec świata. Nie mam wątpliwości – czas półśrodków i skromnych celów minął. Falę zmian, która już do nas dociera, przetrwają ci, którzy połączą unikalne, niezastępowalne przez technologię umiejętności wykładowców z ich najwyższej jakości wsparciem. Prasa drukarska zastąpiła większość kopistów klasztornych i dała szerokiej rzeszy świeckich czytelników dostęp do wiedzy. Ale jednocześnie dała szansę na bujny rozwój oryginalnej twórczości myślicieli i twórców, których dawny typ transferu informacji spychał w niebyt. Rewolucja cyfrowa, dając bezpośredni i tani dostęp do ustandaryzowanej i skrojonej na miarę odbiorcy wiedzy, kwestionuje sens istnienia przeciętnych ośrodków kształcenia. Wraz ze wzrostem jakości narzędzi komunikacji zdalnej, proces ten przyśpieszy. Przetrwają ci, którzy będą nadawać ton tej komunikacji – i oferować studentom coś, czego globalna sieć cyfrowa nie zaoferuje. Tym czymś jest doświadczenie kreacji o skutkach widocznych w realnym świecie, możliwość sięgania w przyszłość pod kierunkiem osób oddanych prawdzie i uczenia się od nich wysokiej jakości życia wspólnego. Pytanie nie może dotyczyć tego, po której stronie fali zmian chcemy się znaleźć, lecz tego, jak chcemy zaadaptować się do nowych wyzwań? Naszym problemem nie jest dostęp do narzędzi cyfrowych. Zasadniczym zagadnieniem jest, jak chcemy stać się najlepsi? Jak chcemy przekazywać nasze kluczowe wartości otoczeniu? I w jaki sposób możemy pozostać dla tego otoczenia atrakcyjni?

Uniwersytet Wrocławski – uniwersytet badawczy tu i teraz

Nie chcę przyłączać się do tych, którzy wieszczą koniec nauki i kryzys racjonalnego poznania, triumf technokratycznego podejścia do świata akademii i ostatecznie – śmierć etosu uniwersyteckiego. Przeciwnie. Uważam, że to, co przechodzimy dziś i co widać za progiem, otwiera przed nami bezprecedensową szansę.  Świat zapomniał, jak wiele zależy od rozwoju nauki skupionej na rozumieniu świata, jak ściśle zależna jest od badań podstawowych i budowania puli wyników możliwość rozwiązywania problemów nieoczywistych i nieprzewidywalnych – a jednak dotykających nas dziś. Epidemia zaprzeczyła wierze w siłę wielkich koncernów unikających podstawowych badań na rzecz produkowania złudzeń. Kryzys klimatyczny dobitnie dowodzi naszego nieprzygotowania technologicznego do życia w postindustrialnym świecie antropocenu. Uwidacznia nasze spętanie przyzwyczajeniem do przestarzałych technologii generujących zysk dla nielicznych, a cierpienia dla całej ludzkości. Kryzys migracyjny obnażył nieumiejętność porozumienia i formułowania polityk społecznych innych, niż opartych o konfrontację i doraźny zysk elit politycznych. Tu jest miejsce dla uniwersytetu – w środku największych problemów i wyzwań współczesności. Składając przysięgę doktorską, zobowiązaliśmy się do rozumnego ich rozwiązywania. Kształcimy naszych studentów do życia racjonalnego i otwartego. Uniwersytet Wrocławski musi być w centrum refleksji nad tymi problemami. Musi działać na rzecz ich rozwiązania i musi aktywnie włączać się w kształtowanie życia społecznego w duchu humanistycznej kultury Europy. To nie są puste słowa, to konieczność, jeśli chcemy przetrwać.

Koordynując przygotowanie aplikacji Uniwersytetu Wrocławskiego w konkursie Inicjatywa Doskonałości Uczelnia Badawcza, a następnie kierując zespołem wdrażającym projekt, nie miałem wątpliwości i nie mam ich także dziś – nasza Alma Mater musi przekształcić się w silny, wyraźnie zaznaczający swą obecność w Europie Środkowej uniwersytet badawczy. Musimy stać się uczelnią skupioną na najwyższej jakości badaniach podstawowych, przekładających się na spersonalizowaną, nowoczesną dydaktykę i bliskie związki z otoczeniem korzystającym z naszej wiedzy eksperckiej. Uniwersytet musi klarownie komunikować swoje podstawowe wartości wspólnotowe i propagować je w naszym otoczeniu, by były podstawą życia społecznego. Musimy się stać wspólnotą, która będzie dumna na równi ze swojej przeszłości i teraźniejszości, bez lęku spoglądając w przyszłość. Uczelnia badawcza to projekt włączający, projekt zrównoważonego rozwoju dla tych wszystkich, którzy chcą podzielać to, co dla nas jest najważniejsze: uczciwość i otwartość oraz wynikającą z nich użyteczność dla naszych studentów i otoczenia.

Perspektywa zmian

Najbliższe cztery lata to okres szybkiego budowania podstaw pod rozwój naszej uczelni w nowym świecie. Celem, który przyświeca wszystkim moim działaniom, jest wypracowanie i jasne wsparcie kultury pracy opartej o wartości akademickie. W sposób klarowny musimy nagradzać tych, którzy biorą aktywny i ponadprzeciętny udział w budowaniu naszej pozycji naukowej i dydaktycznej, którzy włączają się aktywnie we współpracę z naszym międzynarodowym, krajowym i regionalnym otoczeniem. Będziemy prezentować ich sylwetki i dokonania całej Wspólnocie i naszym przyjaciołom, by wyraźnie podkreślić naszą wdzięczność wobec nich, ale też by wskazać wzorce naszym przyszłym i obecnym koleżankom i kolegom. Zmienimy sposób zatrudnienia nauczycieli akademickich, by zwiększyć potencjał i międzynarodowe oddziaływanie naszej wspólnoty. Wesprzemy naszych młodych koleżanki i kolegów, by mogli jak najszerzej rozwijać swoje talenty, a jednocześnie w sposób zbalansowany dbać o życie zawodowe i rodzinne. Truizmem jest twierdzenie, że pracownicy są największą wartością uczelni. Ale o pracowników i ich rozwój musimy dbać, wspierać ich ambicje, zachęcać do inicjatyw – a jednocześnie umożliwiać ich spełnianie w zgodzie z naszymi strategicznymi celami. Uniwersytet jest wspólnotą wszystkich uczących się i uczonych. Jest tu miejsce dla każdego z nas, pełniących różne funkcje, ale zawsze działających z troską o Wspólnotę, dla jej dobra, w zgodzie z celami, do których dąży.

Chciałbym to bardzo mocno podkreślić: stanowimy jedność. Podział na humanistów, badaczy społecznych, eksperymentalnych, ścisłych jest wtórny, podobnie jak podział na wydziały, instytuty i zakłady. Jesteśmy jedną całością, mamy jeden cel i wszyscy razem dla niego pracujemy. Jeśli tę prawdę stracimy z oczu, jeśli kiedykolwiek damy się podzielić na frakcje i obozy kwestionujące nawzajem swoją wartość, to nasz Uniwersytet przestanie istnieć jako punkt odniesienia dla spragnionych wiedzy i innowacji, a nasze wartości stracą swą moc przekonywania.

Nie zapominajmy, że skoro chcemy być dobrym uniwersytetem badawczym, to jego administracja musi być sprawna, lekka, wspierająca główne procesy – naukowy i dydaktyczny – i na równi z nauczycielami akademickimi odpowiedzialna za sukcesy, ale też (oby jak najrzadsze) porażki. Musimy zadbać szczególnie o naszą Bibliotekę Uniwersytecką, by stała się atrakcyjnym centrum życia kulturalnego Uniwersytetu w skali nie tylko miasta, ale Europy Środkowej. Chciałbym, aby jak najszybciej modernizacji uległo funkcjonowanie Wydawnictwa Uniwersyteckiego. Musi ono aktywnie propagować wyniki naszych badań, ale też wzmacniać ich oddziaływanie w świecie tak profesjonalistów, jak i amatorów nauki. Myśląc o sile naszej marki nie możemy zapominać o naszych absolwentach. To oni są naszymi naturalnymi sprzymierzeńcami, źródłem informacji o oczekiwaniach społecznych, ale też potencjalnymi ambasadorami Uniwersytetu w skali globalnej. Wielość zadań stojących przed nami wymaga też zmiany myślenia o finansach uniwersyteckich – uporządkowania procesów obsługi, przekierowania środków na rzecz wsparcia celów strategicznych, zdywersyfikowania źródeł przychodu.

Listę wyzwań, jakie stoją przed nami, można wydłużać. Ale trzeba mieć świadomość, że sami nie będziemy w stanie stawić czoła nadchodzącym wyzwaniom globalnym. Wyzwaniom stojącym nie tylko przed uniwersytetami, ale przed całą europejską kulturą racjonalności i otwartości. Zrobię wszystko, by hasło umiędzynarodowienia nie było marketingowym frazesem, lecz kierunkiem naszego rozwoju. Naszymi naturalnymi partnerami naukowymi są nasi najbliżsi sąsiedzi, uczelnie z Niemiec, w szczególności z Saksonii, oraz Czech, a w szerszym wymiarze – z Europy Środkowej i krajów nadbałtyckich. Nie zapominam także o wieloletniej współpracy z akademickim środowiskiem Lwowa. Ale to nie geografia powinna wyznaczać nam partnerów i charakter współpracy, lecz nasze cele strategiczne – rozwiązywanie kluczowych problemów współczesności i wprowadzanie naszego otoczenia w świat przyszłości. Wszędzie tam, gdzie będziemy mogli znaleźć partnerów dla tych zadań – powinniśmy być obecni. Nauka nie zna granic politycznych, jej oddziaływanie musi być globalne. Z tak rozumianego celu – światowej jakości nauki – może wyrastać dydaktyka, która w coraz większym zakresie powinna zyskiwać charakter międzynarodowy. Tak co do treści, jak i formy oraz miejsca pochodzenia naszych studentów. Umiędzynarodowienie, praktyczne, nie reklamowe, to proces długi i żmudny, zależny od wielu – także politycznych – zmiennych. Musimy jednak wziąć w nim bardziej zdecydowany niż dotychczas udział. Bez napływu studentów, wykładowców i interesariuszy zewnętrznych spoza granic naszego kraju nie będziemy znali nadciągających wyzwań i nie będziemy gotowi na zmiany.

Uniwersytet przyszłości

W połowie XIX w. kardynał John Henry Newman, zastanawiając się nad ówczesną kondycją uniwersytetu, opowiedział się za jego klasycznym modelem jako niepodzielnej wspólnoty uczonych pogłębiających wiedzę dla doskonalenia człowieka. Dla kardynała Newmana wartość wiedzy była bezdyskusyjna, a ona sama – autoteliczna, była celem samym w sobie. Ale taka wizja uniwersytetu była przeszłością już w momencie jej wyrażenia. Europejska modernizacja XIX w. opierała się na nowych dyscyplinach w poznawaniu świata i na błyskawicznym przenoszeniu owoców poznania zarówno do dydaktyki, jak i w sferę gospodarki. Zachodzące jednocześnie przemiany polityczne wyrażające się powstawaniem państw narodowych zrodziły nowy typ uniwersytetu. Był on wyspecjalizowany w naukach eksperymentalnych, prowadzony przez cieszących się dużą autonomią profesorów. A jednocześnie był uniwersytetem oddanym służbie państwu i narodowi, w tym duchu kształtując dyskurs w naukach humanistycznych. Wilhelm von Humboldt, tworząc w 1809 r. wzorcowy uniwersytet tego typu w Berlinie, zapoczątkował wielką falę modernizacji uniwersytetów europejskich. W 1811 r. dotarła ona do Wrocławia, zmieniając Uniwersytet Leopoldyński w uczelnię typu humboldtiańskiego.

Pół wieku wcześniej, w Stanach Zjednoczonych narodziły się głosy wzywające do zreformowania klasycznych, wyznaniowych uczelni wyższych. Zdaniem Benjamina Franklina edukacja powinna służyć ludzkości, a uniwersytety powinny zwracać uwagę studentów na kwestię użyteczności ich wykształcenia. W tym duchu już w połowie XVIII w. chciał zreformować Uniwersytet Pensylwanii. Thomas Jefferson fundując w 1824 r. Uniwersytet Wirginii nacisk położył przede wszystkim na nauczanie matematyki i nauk eksperymentalnych oraz pełną swobodę doboru kursów kształcenia przez studentów. A jednocześnie ufundował bibliotekę uniwersytecką o rozmachu zbiorów niespotykanym wcześniej na kontynencie. Na wielką skalę zwrot w stronę nauki, poznania i pragmatycznej strony uniwersytetów rozpoczął się jednak dopiero w momencie powstania Uniwersytetu Johna Hopkinsa w latach 70. XIX w. Zreformowany w podobnym duchu Harvard (okres zarządzania przez Charlesa W. Eliota, 1869-1909) stał się wzorcem dla ośrodków skupionych na naukach wspierających rozwój gospodarki i kształcących elity życia społecznego w duchu użyteczności dla społeczeństwa. A jednocześnie opierających swe istnienie o prywatne fundusze studentów, ich rodziców, absolwentów i dobroczyńców. W rezultacie elitę uniwersyteckiej edukacji w Stanach Zjednoczonych utworzyły uczelnie, które najściślej związały swoje funkcjonowanie z bieżącym życiem gospodarczym i potrzebami społecznymi, ale też dawały najszerszą wolność wyboru ścieżki kształcenia studentom.

Obecnie widzimy wyraźnie, że epoka rewolucji cyfrowej wymaga nowej definicji uniwersytetu, ale w ścisłej korelacji z doświadczeniami poprzedników. Naszą odpowiedzią dziś jest uniwersytet badawczy, mocno związany z kształceniem studentów w zakresach, w których osiągamy doskonałość naukową i w formie możliwie jak najbardziej spersonalizowanej. Taki uniwersytet musi odpowiadać na potrzeby otoczenia innowacjami wynikającymi z naszych badań. Sercem naszych badań są główne problemy świata: szukanie nowych leków w oparciu o badania na poziomie komórek, odkrywanie nowych materiałów przez chemików i fizyków, studia nad sztuczną inteligencją, ale też nad miejscem człowieka w kontekście kryzysu ekologicznego, nad migracjami w skali całego współczesnego świata, wreszcie nad konsekwencjami wielokulturowości w przeszłości i dziś. To nie wyczerpuje różnorodności prowadzonych na Uniwersytecie badań, wśród których z pewnością narodzą się nowe obszary doskonałości. Ale wskazując te przestrzenie naszych zainteresowań, pomagamy otoczeniu zrozumieć, co otrzymuje od nas każdego dnia.

Bo, chciałbym podkreślić to z całą mocą – misja Uniwersytetu Wrocławskiego nie polega na rozwijaniu badań podstawowych dla nich samych. Uniwersytet poważnie traktuje swoją odpowiedzialność społeczną. Uniwersytet przyszłości to nie tylko centrum innowacyjnych badań i dydaktyki, to także widoczny i silnie oddziaływujący ośrodek kultury, żywe centrum życia społecznego, reagujący na potrzeby naszego otoczenia w sposób ciągły, długofalowo, nie tylko lokalnie, lecz także globalne.

Wielkość Uniwersytetu

Wracając zatem do dylematu z pierwszych zdań mojej wypowiedzi – na czym ma się, moim zdaniem, opierać wielkość Uniwersytetu Wrocławskiego w dzisiejszym świecie? Na służbie wobec całej ludzkości, a zwłaszcza naszych współobywateli i mieszkańców naszego regionu. Służbie, która ma polegać na kultywowaniu i jednoznacznym propagowaniu racjonalności i otwartości w życiu publicznym, na prowadzeniu badań, które będą wspierać innowacyjne i kreatywne działy gospodarki, ale jednocześnie będą umacniać naszą więź ze światową Akademią, w szczególności z koleżankami i kolegami z Czech i Niemiec. Wreszcie – na kształceniu naszych studentów w duchu akademickich wartości Uniwersytetu, w tym zwłaszcza na rzecz pobudzania ich kreatywności i umiejętności współpracy opartej na racjonalnym dialogu. Tym celom ma służyć nasze wzrastające zaangażowanie w świat cyfrowej komunikacji.

Chciałbym, żebyśmy za cztery lata bez wahania mogli mówić o Uniwersytecie Wrocławskim jako uczelni badawczej o wysokiej międzynarodowej rozpoznawalności i silnym wpływie na życie kulturalne i społeczne swojego otoczenia. Wiem, że jesteśmy na to gotowi i zrobię wszystko, by wyzwolić w nas potrzebną do tego energię. Nie przeszkodzi nam w tym epidemia. Przeciwnie, jestem przekonany, że obudzi w nas ona ducha innowacji i troski jednocześnie. Bo tymi dwiema wartościami będziemy się kierować przez kolejne lata – szukając nowych rozwiązań dla ważkich problemów współczesności, ale zawsze w trosce o dobro naszego świata, naszych współobywateli, naszych koleżanek i kolegów.

Takiego kierunku zmian oczekuje od nas także nasze otoczenie. Najlepszym tego wyrazem jest to, co stało się dziś – nasz doktor honoris causa, profesor Norbert Heisig, ustanowił przy Uniwersytecie Wrocławskim nową nagrodę. Co roku wręczamy nagrody Księżnej Jadwigi Śląskiej, przyznawanej od 2004 r. osobom zasłużonym dla budowania współpracy niemiecko-polskiej. Ale w przyszłym roku obok laureatów tej nagrody, na naszym uniwersytecie pierwszy raz wręczona zostanie Nagroda Norberta Heisiga za badania innowacyjne, o szerokim zakresie i oddziaływaniu. Kandydatów do nagrody będą nominować rektorzy polskich uniwersytetów, a laureat otrzyma, poza honorowymi atrybutami, także czek na sumę 200.000 zł. Jeśli więc szukamy drogowskazu, przesłanki, w którą stronę ma zmierzać nasz Uniwersytet – nie ma lepszego przykładu.

Naszym zadaniem jest wspierać badania o światowej jakości, przekazywać ich owoce społeczeństwu i stać na straży wartości racjonalnej kultury europejskiej. Byłoby to jednak niemożliwe bez troski o tradycyjne fundamenty uniwersytetu – wolność myślenia, wolność badań, wolność wyrażania poglądów ożywające w bezpośrednim spotkaniu profesora ze studentami. Łącząc nasze tradycje z wyzwaniami współczesności, razem stworzymy Uniwersytet dla przyszłości. Nic nie jest w stanie nam przeszkodzić. Jestem o tym przekonany.

Bądźcie z nami!

Wykorzystano:

Beyond the Corporate University. Culture and Pedagogy in the New Millennium, red. Henry A. Giroux, Kostas Myrsiades, Lanham/Boulder/New York/Oxford, Rowman & Littlefield Publishers, 2001.

Johan Henry Newman, The Idea of a University, 1858.

Boaventura de Sousa Santos, The University in the 21 Century: Toward a Democratic and Emancipatory Reform, w: The University, State, and Market. The Political Economy of Globalization in the Americas, red. Robert A . Rhoads, Carlos Alberto Torres, Stanford, Stanford University Press, 2006, pp. 60-100.

Clark Kerr, The Uses of University, Harvard, Harvard University Press, 1963.

Autorem tekstu jest rektor Uniwersytetu Wrocławskiego prof. Przemysław Wiszewski

Dodane przez: Agata Kreska

1 paź 2020

ostatnia modyfikacja: 20 paź 2020