Strona używa plików cookies więcej

Kartka z przeszłości

Tajemnica leopoldyńskich obrazów

8 ram, 13 postaci, 19 obrazów, 6 kopii, 2 oryginały sprzed wieków, a do tego nieznana liczba malarzy w tym 2 współczesnych. Papieże, cesarze, kuratorzy, biskupi… O czym mowa? O obrazach w Auli Leopoldyńskiej, których historię przypominamy w niechlubną 20. rocznicę najzuchwalszej kradzieży w dziejach uczelni.

Operacja na obrazach

Brutalny i zuchwały akt wandalizmu czy kradzież na zlecenie? Niestety do dziś nie udało się rozwikłać tajemnicy największej kradzieży na Uniwersytecie Wrocławskim. W nocy z 4 na 5 czerwca 1997 r. z Auli Leopoldyńskiej skradziono osiem olejnych obrazów pochodzących z XVII i XIX wieku. Sprawcy wycięli je ze złoconych ram skalpelem lub nożem introligatorskim i zwinąwszy obrazy w rulon, wyszli razem z nimi przez jedno z okien od strony Odry. Niepostrzeżenie, najprawdopodobniej pod osłoną nocy, zeszli w dół po piorunochronie. Nawet gdyby ktoś przechodził wtedy ulicą Grodzką, to zapewne by ich nie dostrzegł, gdyż w tym czasie gmach nie był jeszcze podświetlony; iluminacje pojawiły się dopiero kilka lat później, w 2003 r. W Auli złodzieje zostawili po sobie tylko odcisk buta, fragment nożyka i wygięty w kształcie wytrycha drut. Kradzież odkryto w czwartek 5 czerwca przed 8.00 rano.

Aula Leopoldyńska z kilkoma brakującymi obrazami. Widok w kierunku podium. Po lewej stronie jedna z ram bez obrazu, tak samo po prawej
Aula Leopoldyńska z kilkoma brakującymi obrazami. Fot. Jerzy Katarzyński/UWr

Na potrzeby śledztwa wartość skradzionych malowideł oszacowano na ok. 50 tys. zł każdy, jest to jednak kwota bardzo zaniżona. Jak powtarzał wielokrotnie prof. Henryk Dziurla (1925–2012), ówczesny pełnomocnik rektora ds. konserwacji zabytków UWr – wycena obrazów była bardzo trudna, gdyż portrety przedstawiające osobistości związane z historią uczelni stanowiły integralną część wystroju Auli i poza nią nie przedstawiały większej wartości handlowej. Dla uczelni były jednak bezcenne, dlatego 20 tys. zł nagrody dla osoby, która przyczyniłaby się do ich odzyskania, ufundowała uczelnia; dodatkowe 10 tys. zł dołożyła „Dolnośląska Gazeta Wyborcza”. To jednak nie pomogło.

Śledztwo prowadzone było przez Komendę Wojewódzką Policji we Wrocławiu. W sprawie pojawiały się rożne tropy. Jednym z nich był mężczyzna z Warszawy, który szantażem próbował od ówczesnego rektora UWr, prof. Romana Dudy, wyłudzić 40 tys. zł za siedem z ośmiu obrazów (wszystkie poza wizerunkiem papieża Urbana VIII). Okazało się, że mężczyzna dowiedział się o kradzieży obrazów z telewizji i chcąc się szybko wzbogacić, zaryzykował szantaż władz uczelni. Inny trop prowadził do pasera ze Zgorzelca, który rzekomo sześć obrazów wywiózł do Niemiec, kolejne informacje wskazywały na to, że w sprawę może być zamieszana jedna z grup przestępczych polsko-czesko-niemieckiego pogranicza. Poszukiwania trwały, ale nie przynosiły rezultatów, aż do początku 1998 r., kiedy to rzekomym otrzymaniu anonimowego telefonu policja znalazła dwa obrazy na jednym ze śmietników we Wrocławiu. W wyniku prowadzonego z przerwami przez 15 lat śledztwa, kilkukrotnie umarzanego i wznawianego, nie udało się odzyskać pozostałych malowideł, które trafiły najprawdopodobniej za granicę do prywatnej kolekcji. O postępach w śledztwie i swoich własnych ustaleniach pisał wielokrotnie m.in. dziennikarz śledczy „Gazety wrocławskiej” Marcin Rybak, które od samego początku pilnie przygląda się sprawie.

Odnalezione na początku 1998 r. na jednym obrazy przedstawiające księcia Lotaryńskiego i hrabiego von Hoyma były w bardzo złym stanie, nosiły ślady wielokrotnego przewożenia i przechowywania w wilgoci. Warstwa malarska uległa znacznemu uszkodzeniu, gdyż obrazy były najprawdopodobniej cały czas zrolowane. Po powrocie 23 stycznia 1998 r. na uczelnię, trafiły najpierw do konserwacji, a dopiero po dwóch miesiącach – 26 marca 1998 r. – na swoje miejsce do odrestaurowanych ram.

Urban VIII w dwunastu odsłonach

Żeby przywrócić Auli dawny wygląd, już 12 czerwca 1997 r. podczas nadzwyczajnego posiedzenia Senatu zapadła decyzja o ogłoszeniu konkursu na wykonawcę kopii, które wypełniłyby puste ramy. Warunkiem przystąpienia do konkursu było wykonanie techniką temperową lub olejną portretu papieża Urbana VIII. Podstawę dla wykonania kopii stanowiły zachowane materiały fotograficzne i wizualne. Utrudnieniem był fakt, że zaginione obrazy nie posiadały dobrej dokumentacji, a niektóre miały ją bardzo złą. Do konkursu stanęło 17 artystów malarzy, jednak ze względu na okres wakacyjny i trwającą we Wrocławiu powódź, końcowe prace przedstawiło tylko 12 osób. 17 października 1997 r. jury wybrało dwóch wykonawców – Zdzisława Jarka z Nysy i Jerzego Witkowskiego z Krakowa.

Podium Auli Leopoldyńskiej, na którym na sztalugach stoi dwanaście (ale widać na zdjęciu tylko pięć) obrazów przedstawiających papieża Urbana VIII
17 października 1997 r. jury konkursowe obradowało w Auli Leopoldyńskiej, gdzie na podium ustawione były zgłoszone do konkursu prace, czyli portrety papieża Urbana VIII. Fot. Jerzy Katarzyński/UWr

 Obrazy nowe, ramy jak nowe

Rok po kradzieży, w czerwcu 1998 r., ówczesny prezydent Wrocławia Bogdan Zdrojewski przekazał Uniwersytetowi dotację z przeznaczeniem na renowację odzyskanych obrazów lub wykonanie kopii nieodzyskanych portretów. Środki te pozwoliły na odtworzenie portretów Urbana VIII i Franciszka Wenzla oraz renowację ramy do obrazu papieża. W tym samym czasie udało się uczelni sfinansować konserwację odzyskanych obrazów. Konserwatorzy Maria Kowalska i Maciej Żelbromski naprawili uszkodzenia płócien i warstwy malarskiej, a obrazy odzyskały pierwotne barwy. Odrestaurowano także ramy tych obrazów oraz ramę do portretu Wenzla.

Ze względów finansowych wykonanie kolejnych dwóch kopii możliwe stało się dopiero w 2001 r. W Auli zawisły wizerunki króla pruskiego Fryderyka II Hohenzollerna oraz pruskiego kuratora uczelni hrabiego Carmera. Konserwację ram do nowo powstałych obrazów umożliwił niemiecki darczyńca z Philipps-Universität w Marburgu.

Ostatnie dwie kopie także wykonano w 2001 r. W specjalnej uchwale z 26 marca 2001 r. Senatu Akademii Medycznej we Wrocławiu [dzisiejszy Uniwersytet Medyczny im. Piastów Śląskich we Wrocławiu] zapisano: dla zaakcentowania i umocnienia przyjacielskich więzi łączących środowiska naukowe Akademii Medycznej i Uniwersytetu, Senat wyraża gotowość pokrycia kosztów wykonania kopii dwóch obrazów skradzionych z Auli Leopoldyńskiej. Obrazy te będą darem społeczności naszej uczelni dla Uniwersytetu Wrocławskiego z okazji jubileuszu, który będzie obchodzony w 2002 r. Konserwację ram do tych obrazów zasponsorował Powszechny Bank Kredytowy SA, I oddział we Wrocławiu. Dzięki darczyńcom w ostatnich pustych ramach pojawiły się portrety dwóch cesarzy z dynastii Habsburgów – Ferdynanda I oraz Ferdynanda III. Ostatni obraz zawisł 8 lutego 2002 r. Tuż przed centralnymi obchodami wielkiego jubileuszu 300-lecia istnienia Uniwersytetu we Wrocławiu Aula Leopoldyńska odzyskała dawny, prawie oryginalny blask.

Jest jeszcze nadzieja

Sprawa kradzieży przedawniła się 5 czerwca 2012 r., dlatego śledztwo umorzono. Przedawnienie ścigania kradzieży nie oznacza jednak przedawnienia prawa własności. Uniwersytet Wrocławski nadal jest właścicielem skradzionych obrazów, dlatego jeśli pojawią się one kiedyś np. na aukcji, uczelnia będzie mogła w sądzie domagać się ich zwrotu. Być może jakiemuś kolekcjonerowi znudzą się obrazy przedstawiające uniwersyteckich dostojników i postanowi je sprzedać… Być może ktoś skruszeje i odda malowidła właścicielowi, podrzucając je na trawnik przed głównym wejściem… A może po prostu odnajdą się przez przypadek w czyimś małym, prywatnym „muzeum”… Historia zna takie przypadki, dlatego nie można tracić nadziei na odzyskanie skradzionych dzieł sztuki.

Tiary i korony 

Osiem olejnych obrazów o wymiarach 133 cm na 110 cm, ujętych w bogate owalne ramy i umieszczonych nad zapleckami lóż profesorskich, przedstawia władców i dostojników związanych z dziejami zakonu jezuitów, ich przybyciem do Wrocławia oraz założeniem i budową uniwersytetu, ówcześnie zwanego Akademią Leopoldyńską. Pierwotnie, jako pierwsi od strony zachodniej i wschodniej, przedstawieni byli dostojnicy kościelni. Od strony podium dwaj papieże – Urban VIII i Klemens XII, zaś od empory – biskup wrocławski Filip kardynał Sintzendorf i generał zakonu Franz Retz. Cztery środkowe portrety przedstawiały – i nadal przedstawiają – władców świeckich, dlatego do dziś ujęte są w ramy zwieńczone koronami.

Obrazy są tym elementem wystroju Auli, który najczęściej ulegał zmianie, oczywiście ze względów politycznych. W sumie w ośmiu ramach, przedstawionych było 13 postaci. Malowideł wykonano łącznie 19. Co stało się z tymi, które jeszcze w XVIII w. usunięto i zastąpiono innymi? Nie wiadomo. Z pewnością nie zachowały się na uczelni. Wśród znajdujących się dziś w Auli obrazów jest sześć kopii i tylko dwa oryginały sprzed wieków.

Polska noblistka zamiast pruskiego króla?

Oglądający z zainteresowaniem Aulę turyści, pytają niekiedy, dlaczego po 1945 r. portretów nie wymieniono na nowe, przedstawiające np. polskich uczonych, artystów czy noblistów. Temat ten jak bumerang powracał co kilka, kilkanaście lat także na obrady Senatu akademickiego. Pierwszy raz przedwojenne obrazy zaniepokoiły politycznych działaczy na początku 1950 r. Wojewódzki konserwator zabytków zwrócił się wówczas do rektora Uniwersytetu prof. Stanisława Kulczyńskiego z inicjatywą usunięcia z Auli portretu Fryderyka II. Co ciekawe, sugerował także likwidację stojącej na pl. Uniwersyteckim przed gmachem głównym fontanny z szermierzem. Decyzja miała należeć do Senatu, który jednak nie chciał wypowiadać się w tej żenującej sprawie. Naciski z zewnątrz były jednak tak silne, że na posiedzeniu 21 stycznia 1950 r. Senat postanowił skonsultować się z historykami sztuki i architektami. Miesiąc później, 22 lutego, historyk sztuki prof. Władysław Podlacha (1875–1951) sprawę wymiany rzekomo obrażających uczucia Polaków malowideł przedstawił na posiedzeniu Wydziału Humanistycznego. Rozgorzała gorąca dyskusja na temat stosunku do niemieckiego dziedzictwa narodowego. Zastanawiano się także nad ewentualnymi zmianami, sugerując, że w Auli można by umieścić portrety Polaków zasłużonych dla rozwoju Uniwersytetu, Wrocławia i Polski. Wśród zaproponowanych przez geografa prof. Bolesława Olszewicza (1893–1972) postaci znalazł się Witelon, Jan Długosz, Jan Kochanowski, Jerzy Samuel Bandtkie, Władysław Nehring, Mikołaj Kopernik, Stanisław Staszic, Maria Curie-Skłodowska, a także Stanisław Kulczyński. Ostatecznie nie podjęto żadnej konstruktywnej decyzji, a jedynie postanowiono wybrać komisję, która miałaby zająć się sprawą, jednak wyłoniony zespół nigdy się nie zebrał. Mimo tego, wobec licznych nacisków z zewnątrz, Senat na posiedzeniu 10 czerwca 1950 r. zadecydował, że zwróci się do Ministerstwa Oświaty o przyznanie odpowiednich funduszy na wymianę obrazów zgodnie z propozycjami prof. Olszewicza z jednym wyjątkiem: rektor Kulczyński stanowczo zażądał usunięcia z listy jego nazwiska. Ministerstwo środków nie przyznało i do wymiany obrazów nie doszło. Niespełna dwa miesiące później Senat ponownie musiał ulec naciskom różnych środowisk, i tym razem zwrócił się o pomoc finansową do Ministerstwa Kultury, od którego także nie otrzymał pomocy. Jak twierdził prof. Wojciech Wrzesiński, historyk i znawca dziejów Uniwersytetu, ani rektor Kulczyński ani Senat nie wierzyli w powodzenie starań o zdobycie funduszy na wymianę obrazów, a wnioski kierowane do ministerstw były jedynie efektem tego, że władze uczelni uległy naciskom władz lokalnych i opinii publicznej. Lokalna prasa także wywierała nacisk, pisząc wielokrotnie o sportretowanych w Auli „polakożercach”… Mimo że do tematu wymiany obrazów powracano jeszcze kilkukrotnie, ostatecznie nigdy nie doszło do umieszczenia w złotych ramach nowych malowideł. Do takiej zmiany nie dojdzie też w przyszłości, gdyż obrazy te stanowią integralną część Auli Leopoldyńskiej. Taki stosunek uczelni do historycznego wystroju Auli podsumował krótko były rektor UWr, prof. Roman Duda, stawiając pytanie retoryczne: „Czy chcielibyśmy, żeby we Lwowie, na Uniwersytecie zwanym niegdyś Jana Kazimierza, wymieniano lub zamalowywano przedwojenne obrazy?”. Z pewnością nie.

Pierwsza para obrazów od strony podium Auli Leopoldyńskiej. Po lewej (od strony pl. Uniwersyteckiego) papież Urban VIII, po prawej (od strony Odry) rektor Franciszek Wenzl. Obrazy są owalne i umieszczone z złotych ramach.
Pierwsza para obrazów od strony podium Auli Leopoldyńskiej. Po lewej (od strony pl. Uniwersyteckiego) papież Urban VIII, po prawej (od strony Odry) rektor Franciszek Wenzl. Fot. Dominika Hull/UWr

Papież Urban VIII (właśc. Maffeo Barberini, papież w latach 1623–1644)

W czasie trwania pontyfikatu papieża Urbana VIII w listopadzie 1638 r. jezuici przybyli do Wrocławia, zatrzymując się początkowo w klasztorze Krzyżowców, a następnie kupili własny dom przy pl. Nankiera, tworząc tam rezydencję i szkołę średnią. Papież przedstawiony jest w scenie błogosławieństwa, siedzi na fotelu, a za nim widnieje tiara – symbol papiestwa. Kopię oryginalnego obrazu z połowy XVIII w. wykonał w 1998 r. Zbigniew Jarek, a sfinansował ją ówczesny prezydent Wrocławia – Bogdan Zdrojewski.

Rektor Franciszek Wenzl (rektor w latach 1724–1736)

Początkowo w tym miejscu znajdował się portret papieża Klemensa XII (pontyfikat 1730–1740), za czasów którego budowano uniwersytet. Franz Wenzl był rektorem sprawującym nadzór nad budową kompleksu leopoldyńskiego. Na obrazie rektor prawą dłonią wskazuje na plan południowej elewacji gmachu uczelni (plan z dwiema wieżami, niezrealizowany). W tle za stołem, na którym leży biret, zza kotary wyłania się wnętrze kościoła uniwersyteckiego, nieposiadające jeszcze pełnej dekoracji malarskiej. Poniżej znajduje się inskrypcja mówiąca o zasługach rektora. Oryginał podobizny Franza Wenzla namalowany został w 1758 r. przez Thomasa Schöllera, zaś kopię, którą możemy oglądać, wykonał w 1998 r. Jerzy Witkowski. Dotację na ten cel przeznaczył Bogdan Zdrojewski. Warto zwrócić uwagę na różnicę w pisowni nazwiska rektora: na kartuszu widnieje Wenzl, a na obrazie – Wentzl.

Druga para obrazów od strony podium Auli Leopoldyńskiej. Obrazy są owalne i umieszczone z złotych ramach zwieńczonych koronami.
Druga para obrazów od strony podium Auli Leopoldyńskiej. Po lewej (od strony pl. Uniwersyteckiego) cesarz Ferdynand III Habsburg, po prawej (od strony Odry) cesarz Ferdynand I Habsburg. Fot. Dominika Hull/UWr

Cesarz Ferdynand III Habsburg (1608–1657)

Król Węgier i Chorwacji w latach 1637–1657 oraz Czech w latach 1637–1657, cesarz rzymski w latach 1637–1657 (król rzymski od 1636 r.) z dynastii Habsburgów. Był ojcem fundatora Uniwersytetu we Wrocławiu, cesarza Leopolda I. To od niego jezuici otrzymali wiele przywilejów, w tym także prawo do osiedlenia się na Śląsku. Za jego panowania wrocławska rezydencja zakonu i przekazana im przez niego w 1635 r. cesarska mennica zostały przekształcone w kolegium. Portrecista przedstawił cesarza na tle gotyckiej budowli, z berłem w prawej dłoni. Kopia pochodzącego z poł. XVIII wieku obrazu została wykonana przez Zbigniewa Jarka w 2001 r., a zawisła w Auli jako ostatnia 8 lutego 2002 r. Obraz ufundowała ówczesna Akademia Medyczna i przekazała go w darze Uniwersytetowi.

Cesarz Ferdynand I Habsburg (1503–1564)

Arcyksiążę Austrii oraz książę Styrii, Krainy i Karyntii od 1521 r., hrabia Tyrolu od 1522 r., król Czech, Węgier i Chorwacji od 1526 r., król niemiecki od 1531 r., cesarz rzymski od 1558 r. Przedstawiciel dynastii Habsburgów. Był mężem Anny Jagiellonki, córki króla Czech i Węgier Władysława II Jagiellończyka oraz ojcem cesarza rzymsko-niemieckiego, króla Czech i Węgier Maksymiliana II Habsburga i królowych polskich Elżbiety Habsburżanki i Katarzyny Habsburżanki. Za jego panowania pierwsi jezuici przybyli do Austrii na ziemie habsburskie. Cesarz przedstawiony jest w zbroi i płaszczu, w prawej dłoni trzyma berło, a obok na poduszce leży korona. Wyłaniający się w tle zza kotary budynek to gotycki, lewobrzeżny zamek, na fundamentach którego zbudowano uniwersytet. W 2001 r. obraz namalował Zbigniew Jarek, a ufundowała go obchodząca w tym czasie swój jubileusz Akademia Medyczna (dziś Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu).

Trzecia para obrazów od strony podium Auli Leopoldyńskiej. Obrazy są owalne i umieszczone z złotych ramach zwieńczonych koronami.
Trzecia para obrazów od strony podium Auli Leopoldyńskiej. Po lewej (od strony pl. Uniwersyteckiego) książę Franciszek Stefan Lotaryński, po prawej (od strony Odry) król pruski Fryderyk II Wielki von Hohenzollern. Fot. Dominika Hull/UWr

Książę Franciszek Stefan Lotaryński (1708–1765)

Portret przedstawia młodego księcia, który poprzez ślub z Marią Teresą, z która miał szesnaścioro dzieci, stworzył dynastię habsbursko-lotaryńską i odziedziczył Księstwo Cieszyńskie. Na obrazie w Auli książę sportretowany został w zbroi i gronostajowym płaszczu na tle kotary. Podobny wizerunek znajduje się na jednym z plafonów schodów cesarskich przedstawiającym Księstwo Cieszyńskie (plafon nad schodami pojedynczymi prowadzącymi od Auli na Wieżę). Książę jest najprawdopodobniej jedyną postacią z Auli, sportretowaną także poza nią. Obraz jest jednym z dwóch oryginalnych (bo odzyskanych po kradzieży z 1997 r.), najstarszym (bo wykonanym na zlecenie jezuitów prawdopodobnie już w latach 30. XVIII wieku) i najdłużej wiszącym w Auli (bo niewymienianym później na portrety innych osób). Co ciekawe, jest to jednocześnie portret osoby, która ze wszystkich przedstawionych w Auli miała najmniejszy związek z jezuitami i Wrocławiem. Sportretowanie księcia było po prostu politycznym hołdem dla prawdopodobnego przyszłego następcy tronu. Obraz ten krył do niedawna jeszcze jedną tajemnicę: podczas prac konserwatorskich prowadzonych po jego odzyskaniu w 1998 r., okazało się, że pod grubą warstwą farb nakładanych podczas poprzednich konserwacji, znajduje się znacznie cenniejszy wizerunek księcia Lotaryńskiego. W napisie na kartuszu podano jako drugie imię cesarza „Karol”, jednak nie było w tym okresie żadnego Franciszka Karola księcia Lotaryngii. Prawdopodobne wydaje się, że imię „Karol” było jednym z wielu imion księcia i celowo zostało wyeksponowane przez jezuitów.

Fryderyk II Wielki von Hohenzollern (1712–1786, król pruski w latach 1740–1786)

Po zajęciu Śląska przez Prusy (1740), podobizna króla zastąpiła portret cesarza Rudolfa II Habsburga (1552–1612), za panowania którego jezuici przybyli do Wrocławia i założyli misję. Król Fryderyk II, pod rządami którego Prusy stały się jednym z najpotężniejszych państw europejskich, przedstawiony jest w zbroi, w płaszczu z gronostajami i z buławą w ręce. Na czerwonej poduszce leży korona, a w tle widoczne są obozowe namioty oraz fragment panoramy ostrzeliwanego i płonącego Wrocławia. Oryginał obrazu powstał prawdopodobnie po 1773 r., kopię wykonał w 2001 r. Jerzy Witkowski, a sfinansował ją ze środków własnych UWr.

Czwarta para obrazów od strony podium Auli Leopoldyńskiej. Obrazy są owalne i umieszczone z złotych ramach.
Czwarta para obrazów od strony podium Auli Leopoldyńskiej. Po lewej (od strony pl. Uniwersyteckiego) hrabia Karol von Hoym, po prawej (od strony Odry) hrabia Jan Henryk Kazimierz von Carmer. Fot. Dominika Hull/UWr

Hrabia Karol von Hoym (1739–1807)

Hrabia jest trzecią sportretowaną postacią, której podobizna znajduje się w tej ramie. Najpierw miejsce to należało do kardynała Filipa Ludwika von Sintzendorfa, biskupa wrocławskiego, który miał zaszczyt poświęcić Aulę, a później do innego wrocławskiego biskupa Filipa Gotharda von Schaffgotscha. Na początku XX wieku na kartuszu widoczne były jeszcze ślady po wcześniejszej inskrypcji – „dorff”, czyli reszta po Sitzendorff. Do 1997 r. portret von Hoyma był najmłodszym obrazem, bo powstał dopiero po 1800 r., dziś jest jednym z dwóch najstarszych i oryginalnych, bo odnalezionych po kradzieży w 1997 r. Pruski kurator Uniwersytetu, dyrektor Kamery i minister na Śląsku przedstawiony został przez malarza Augusta Thilo w habicie i ciemnoniebieskim stroju z białą kamizelą obszytą złotem. W tle widnieje brązowa kotara, a na stole nakrytym czerwonym aksamitem leży księga z piórem i arkusz papieru z napisem „Schul-Reglement vom 26 July 1800”. Za czasów von Hoyma powstał nowy regulamin datowany właśnie na 26 lipca 1800 r., zezwalający w większym stopniu i na nowych zasadach na podejmowanie studiów przez świeckich.

Hrabia Jan Henryk Kazimierz von Carmer (1720–1801)

Hrabia Carmer, XVIII-wieczny reformator prawa, był pruskim kuratorem Uniwersytetu, późniejszym prezydentem rządu we Wrocławiu, ministrem sprawiedliwości i wielkim kanclerzem. Pierwotnie w ramie tej umieszczony był obraz przedstawiający Franza Retza – generała zakonu jezuitów z czasów ukończenia i poświęcenia Auli. Zastąpiono go wizerunkiem Carmera ok. 1780 r., gdy ten został powołany do Berlina. Hrabia przedstawiony jest w siwej peruce z harcapem (warkoczem), w czerwonej kamizeli i habicie ze złoconym szamerunkiem. Budynek wyłaniający się zza zielonej kurtyny to fragment gmachu uczelni z Wieżą Matematyczną. Na stoliku leżą prawnicze dzieła Carmera. Kopia tego obrazu wyszła spod pędzla Zbigniewa Jarka w 2001 r., a sfinansował ją UWr.


O portretach w Auli Leopoldyńskiej pisaliśmy wielokrotnie na łamach „Przeglądu Uniwersyteckiego” (nr 5/1997, 7/1997, 8/1997, 1/1998, 2/1998, 3/1998, 2/2002, 2/2014). Archiwalne numery dostępne są w Bibliotece Cyfrowej UWr za pośrednictwem strony www.uni.wroc.pl/pu.

Warto obejrzeć także film dokumentalny pt. „Krwawe płótna” zrealizowany jako 22. odcinek cyklu „Listy gończe” (dostępny np. w serwisie youtube).


Kamilla Jasińska
współpraca: dr Łukasz Krzywka

Dodane przez: Kamilla Jasińska

4 Cze 2017

ostatnia modyfikacja: 9 Lut 2018